„Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice” Joanna Puchalska

Tytuł: Bo to złe kobiety były.
Intrygantki i diablice
Autor: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Fronda
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 360
Data premiery: 14.08.2017

Walka o władzę, wpływy, korzyści finansowe trwa od niepamiętnych czasów. Intrygi, kłamstwa, manipulacje są domeną, w której niektórzy ludzie czują się niezwykle dobrze. Nie zabrakło wśród nich kobiet, które dzięki urodzie, intrygom i wyrachowaniu potrafiły osiągnąć bardzo wiele zarówno w dawnych czasach, jak i w okresie PRL-u. Teraz możecie poznać historie niektórych z nich.

Joanna Puchalska – absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.  Autorka książek „Dziedziczki Soplicowa”, „Kresowi sarmaci” oraz „Polki, które zadziwiły świat”. Tłumaczka literatury angielskojęzycznej.

Autorka przybliża sylwetki dziesięciu kobiet, wśród których znajdują się: Barbara Giżanka, Barbara Brezianka, Agnieszka Machówna, Maria Teresa Dogrumowa, Zofia Potocka, Karolina Sobańska, Xawera Deybel, Janina Broniewska, Wanda Wasilewska oraz Blanka Kaczorowska. Większość tych nazwisk niewiele mi mówiła, ale po poznaniu ich historii z pewnością je zapamiętam. Opowieści te wzbudzają zdziwienie oraz wiele skrajnych emocji. Trzeba mieć odpowiednie cechy charakteru, by po pierwsze być tak bezwzględnym i nieczułym na cierpienie innych, po drugie tak umiejętnie lawirować, by osiągnąć cel. Czasem zadziwia też fakt, że tak lekko niektórzy potrafią grać na cudzych emocjach, manipulować.

Książkę czyta się z zainteresowaniem, szybko – dzięki zgrabnemu konstruowaniu opowieści, lekkiemu stylowi oraz licznym urozmaiceniom w postaci cytatów oraz ilustracji opartych na źródłach umieszczonych na zakończenie każdego z rozdziałów. Każdy z rozdziałów jest też opowieścią o jednej z dziesięciu kobiet. Wiedza przekazywana na kartach publikacji nie nuży a raczej zachęca do sięgnięcia po kolejne książki o zbliżonej tematyce. Dzieje się tak między innymi z tego powodu, że nie są przekazywane tylko suche fakty, a opowieść jest częściowo zbeletryzowana i umieszczono w niej dialogi. Zostały one dobrze przygotowane i nie ma się wrażenia sztuczności. Wkomponowują się w treść.

W trakcie lektury czasem czytelnik zastanawia się, czy w głębi serca wszystkie z tych kobiet były złe. Autorka nie ocenia każdego ich zachowania, tylko opowiada o ich losach, nakreślając warstwę obyczajowo – polityczną oraz przemiany mające miejsce w opisywanych czasach. To pozwala też na lepsze zrozumienie motywów ich działania. Losy niektórych z opisywanych kobiet się przeplatają, jak chociażby Wandy Wasilewskiej i Janiny Broniewskiej.

Historie przedstawione w publikacji wzbudzają emocje, ukazując trudne, czasem toksyczne relacje, życiowe zawirowania, ból, samotność, ale też zło, bezduszność, okrucieństwo i zawiść. Duże wrażenie na mnie wywarła opowieść o losach Celiny Mickiewiczowej, żony Adama Mickiewicza i roli, jaką w ich życiu odegrała Xawera Deybel.

„Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice” to publikacja poszerzająca wiedzę, skrupulatnie przygotowana, ale równocześnie ciekawa i lekka w odbiorze. Opowieść urozmaicają zgrabnie wkomponowane dialogi oraz ilustracje. Czyta się dobrze i z zainteresowaniem, a jednocześnie w pamięci pozostają losy dziesięciu kobiet, które trwale zapisały się na kartach historii. Kobiet sprytnych, bezwzględnych, którym nie obce były manipulacje i intrygi. Czy jesteście ciekawi ich historii?

„Alfabet salonu” Krzysztof Feusette

Alfabet salonuTytuł: Alfabet salonu
Autor: Krzysztof Feusette
Wydawnictwo: Fronda
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 336

Szereg osób, wśród których są zarówno artyści, dziennikarze jak i wiele innych znanych i mniej znanych nazwisk zostało członkami nieformalnego salonu. Pomimo różnic zawodowych i wieku łączy ich jedno – postawa i jedność w kreowaniu przekazu medialnego.

W książce zainteresował mnie opis i stwierdziłam, że warto dowiedzieć się więcej o ludziach, którzy mają wpływ na kształtowanie opinii publicznej w naszym kraju. Oczekiwania względem lektury miałam duże chociażby z uwagi na jej autora, który jest znanym felietonistą i publicystą. Jakie są moje odczucia po jej zakończeniu?

W książce zarysowanych zostało osiemdziesiąt sylwetek osób pełniących role opiniotwórcze, a zdaniem autora należących do nieformalnego salonu. W tym gronie nie brak dziennikarzy, ale także aktorów, rysowników czy reżyserów. Wachlarz nazwisk jest rozpięty i barwny, a należą do nich między innymi: Maria Czubaszek, Tomasz Karolak, Piotr Kraśko, Marek Kondrat, Magdalena Środa, Jarosław Gugała czy Andrzej Mleczko. Wszystkie osoby zgodnie z tytułem publikacji opisane zostały w porządku alfabetycznego. Najbardziej jednak zwraca uwagę określenie znajdujące się obok każdej z wymienianych postaci przykładowo: ryczący bawół czy człowiek demolka.

Po zakończeniu lektury mam mieszane uczucia, a dominują zaskoczenie i może częściowo zdegustowanie. Muszę przyznać, że o wielu opisywanych wydarzeniach, sytuacjach czy rozmowach przytaczanych w książce wcześniej nie słyszałam, więc tym bardziej okazały się one dla mnie zadziwiające.

Styl pisarski jest swobodny, a język łatwy w odbiorze. Autor nie boi się użyć mocniejszych sformułowań. Każdy z rozdziałów zawiera opis kompromitujących wydarzeń, rozmów, manipulacji czy też obraz zależności i układów. W książce na poparcie opinii autora występuje wiele cytatów, które często szokują i otwierają oczy na z pozoru znane obrazy i sytuacje wypełnione po brzegi absurdami. Wydaje mi się jednak, że niektóre wątki zostały za mało rozwinięte. Osoby, które nie śledzą na bieżąco wydarzeń i nie interesują się życiem politycznym mogą się nieco pogubić i nie do końca zrozumieć sytuację.

Książka z pewnością wzbudza wiele skrajnych emocji i skłania do zastanowienia się nad realiami areny politycznej. Uderza brutalna szczerość okraszona wnikliwymi, chociaż szokującymi ocenami autora. Atmosfera jest ciężka, gęsta i pełna brudów. Książka nie każdemu przypadnie do gustu. W zależności od odbiorcy może wzbudzić różne odczucia. Publikacja niewątpliwie wnosi wiele nowych informacji i dotyka trudnej, ale ważnej dla każdego z nas tematyki. Niestety myślę, że absurdów nie brak i można by ich znaleźć o wiele więcej.

Podsumowując, „Alfabet salonu” to mocna lektura ukazująca skrawek sytuacji politycznej w naszym kraju. Obrazuje jak duży wpływ mają media na kształtowanie opinii publicznej. Widać jak wiele zależy również od ludzi, którzy je tworzą oraz jak trudno zachować bezstronność, gdy w grę wchodzą pieniądze, władza czy też rozwój kariery zawodowej.