English Matters: Travel Smart 18/2016

EM_18_2016Tytuł: English Matters: Travel Smart
Wydanie specjalne
Numer: 18/2016
Wydawnictwo: Colorful Media

Okres letni to czas na odpoczynek, podróże, regenerację sił. Wiele osób planuje wyprawy z wyprzedzeniem, inne wolą spontaniczność. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku oraz niezależnie od miejsca docelowego, pomocny może okazać się język angielski, ale także wydanie specjalne czasopisma English Matters 18/2016. Znajdziecie w nim wiele porad, ciekawostek i przydatnych artykułów dotyczących podróżowania.

W dziale Lifestyle znajduje się artykuł „Smart Accommodation” dotyczący zakwaterowania. Nie każdy szuka miejsca w hotelu i korzysta z wycieczek zorganizowanych. W artykule wymieniono szereg alternatywnych sposobów na tańsze lokum w wybranym mieście, będącym celem podróży.

W tym dziale zainteresował mnie również artykuł „What’a App?”. Dotyczy różnych aplikacji, które można zainstalować przykładowo na smartfonie, a które dobrze sprawdzają się podczas podróży. Są to zarówno programy zawierające mapy, jak i aplikacje do komunikacji, czy śledzenia kursów walut. Może znajdziecie wśród nich coś dla siebie?

Trzeci artykuł z tego działu, czyli „Nicely Equipped” to dla odmiany garść informacji na temat gadżetów, które mogą okazać się przydatne podczas wyjazdów, szczególnie w mniej turystyczne tereny. Wśród nich jest między innymi wielu osobom znany power bank, ale także kilka innych mniej popularnych przedmiotów.

Artykuł „By Bus Around the World” zawiera wywiad z Karolem Lewandowskim, podróżnikiem i blogerem, który wraz z grupą przyjaciół busem przejechał kawał świata. Tekst ten pokazuje przede wszystkim, że nie trzeba mieć bardzo dużych funduszy, aby podróżować i zwiedzać świat. Z pewnością potrzeba jednak odwagi i determinacji. Warto zajrzeć na stronę internetową prowadzoną przez podróżnika i przeczytać więcej na temat jego wypraw.

W dziale Places znajdują się dwa ciekawe artykuły. Pierwszy „Travelling on a Shoestring in the UK” dotyczy taniego podróżowania po Wielkiej Brytanii Możecie przeczytać zarówno na temat zakwaterowania, transportu, jak i miejsc wartych odwiedzenia.

Kolejny artykuł „Healthy Holidays” dotyczy jak tytuł wskazuje połączenia wypoczynku z aktywnością poprawiającą nasze zdrowie. Czy można w ten sposób prawdziwie odpocząć? Oczywiście, że tak. Pewnie dla niektórych początkowo może się to wydawać mało realne, lecz korzyści z takiej formy spędzania wolnego czasu może być bardzo wiele. Treningi w malowniczych miejscach. Joga na plaży w Portugalii, SPA we Włoszech, jazda psim zaprzęgiem w Norwegii, Szwecji, czy Finlandii. To nie jedyne z wymienionych atrakcji.

W dziale Conversation Matters znajduje się szereg zwrotów przydatnych podczas wyjazdów. Dobrze jest sobie je odświeżyć, gdyż nie wiadomo, kiedy mogą być potrzebne.

„English Matters 18/2016” to wydanie specjalne, które może okazać się przydatne podczas podróży tych małych i tych nieco większych. Zawiera szereg ciekawych artykułów z poradami, ciekawostkami i pomocnymi zwrotami. Jeśli jesteście już po letnim wypoczynku, to nic nie stoi na przeszkodzie, by zaplanować kolejną, na przyszły rok. Ze strony internetowej czasopisma można pobrać listę słówek z tego numeru oraz pliki audio z połową artykułów (po podaniu kodu). Dla mnie to wydanie okazało się bardzo ciekawe i zachęcam do zapoznania się z wymienionymi przeze mnie oraz pozostałymi artykułami.

„Zimne ognie” Simon Beckett

Zimne_ognieTytuł: Zimne ognie
Autor: Simon Beckett
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 344

Satysfakcjonująca praca, samodzielność, przyjaciele. Czy tyle wystarczy by być szczęśliwym i spełnionym? Kate Powell czuje, że coś jej w życiu umyka, za czymś tęskni mimo osiągnięć w życiu zawodowym. Dochodzi do wniosku, że bardzo chciałaby mieć dziecko. Nie chce jednak się z nikim wiązać na stałe, gdyż nie uleczyła jeszcze ran po poprzednich związkach. Kobieta znajduje klinikę, która jej pomoże, ale woli sama wskazać dawcę, by móc decydować, kto będzie ojcem. Kate daje anons w czasopismach branżowych i z niecierpliwością i niepokojem oczekuje na odpowiedzi. Po pewnym czasie zgłasza się Alex Turner. Inteligentny mężczyzna, trochę zamknięty w sobie, jakby niepewny, ale wzbudzający zaufanie. Staje się to początkiem mrocznej gry, w której główną rolę odgrywa Kate.

Simon Beckett – autor serii, w której głównym bohaterem jest David Hunter, antropolog sądowy: „Chemia śmierci”, „Zapisane w kościach”, „Szepty zmarłych” i  „Wołanie grobu”. Wspomniane kryminały gościły na listach bestsellerów na całym świecie i przyniosły pisarzowi dużą popularność. W dorobku literackim tego autora znajdują się jeszcze cztery thrillery psychologiczne.

Książki z udziałem Davida Huntera czytałam i stały się one dla mnie wzorcem dobrych powieści kryminalnych o gęstej atmosferze, ciekawej fabule i scenerii. Z chęcią i ciekawością sięgnęłam więc po kolejną publikację pisarza.

„Zimne ognie” to powieść, która po raz pierwszy została wydana w 1997 roku, a następnie przeredagowana i opublikowana teraz po raz kolejny. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, chociaż odbiega znacznie od popularnych książek autora, które dotychczas czytałam. Dodatkową różnicą jest obsadzenie w głównej roli postaci kobiecej. Myślę jednak, że w tym wypadku pisarz bardzo dobrze sobie poradził i nie odbierałam sygnałów sztuczności.

„Niektóre chwile wrzynają się w pamięć na zawsze. Jest ciemno. Światło wpada przez okno na drugim końcu podestu i starcza go akurat, żeby się nie potknąć. Oddech przychodzi z trudem. Od schodów dobiegają ciężkie kroki. Kobieta stoi pod ostatnimi drzwiami na piętrze. Nie ma już dokąd biec, myśli tylko o tym, żeby się ukryć.” str. 9

Główna bohaterka Kate Powell to postać wyrazista, ukazana poprzez swoje silne strony, ale i słabości. Kobieta ciężką pracą i samozaparciem osiągnęła sukces zawodowy i jej kariera nabiera tempa, ale nie czuje się w pełni usatysfakcjonowana. Brakuje jej rodziny, ciepła, sensu w życiu. Związki w których była utwierdziły ją w przekonaniu, że nie chce po raz kolejny przez coś takiego przechodzić. Irytujące jest jej nastawienie i pobłażliwość w stosunku do byłego partnera, jak też naiwność, która kłóci się nieco z osiągniętą pozycją zawodową. Kate bardzo chciałaby mieć dziecko. Jest zdesperowana i podejmuje decyzję o sztucznym zapłodnieniu, która zmienia wszystko w jej i jej przyjaciół życiu. Na jej drodze pojawia się przystojny Alex Turner. Grono postaci jest szersze, a wśród nich znacznie wyróżniają się: Paul, Clive oraz Lucy. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani.

Zabrakło mi w tej książce tej gęstej, wręcz iskrzącej atmosfery, która narasta podczas czytania. Tak czułam przy wcześniej poznanych powieściach autora. Może inne miałabym odczucia, gdybym przeczytała tę pozycję jako pierwszą. Tym razem łatwiej przewidzieć niektóre wydarzenia, a akcja wolniej płynie. Książkę czyta się dobrze, lecz nie wywołuje ona aż takich emocji, jak seria z udziałem Davida Huntera.

„Zimne ognie” to thriller psychologiczny, który czyta się z zainteresowaniem, ale tylko tyle. Pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy, lecz seria o antropologu sądowym zdecydowanie mocniej oddziałuje na wyobraźnię. Bez zmian pozostał natomiast plastyczny język, przez co książka jest lekka w odbiorze. Czy polecam? Tak, jak wszystkie książki tego pisarza, lecz w moim przekonaniu jest to najlżejsza z przeczytanych przeze mnie dotychczas powieści w jego wydaniu.

„Księga wieszczb” Erika Swyler

Księga_wieszczbTytuł: Księga wieszczb
Autor: Erika Swyler
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 408

Stare książki, dzienniki przechowują na swych stronach duchy dawnych lat, skrawki życia, sekrety i są niczym skarbnica pamięci. Szelest kart, zapach, częściowo zatarte słowa tworzą charakterystyczną aurę, która jest dobrze znana miłośnikom książek. Simon Watson pracuje jako bibliotekarz. Pewnego dnia,  niespodziewanie do jego rąk trafia bardzo stara księga, na której stronach znajduje się historia wędrownego cyrku z dawnych lat. Ten skrupulatnie spisany dziennik zawiera między innymi informacje o tajemniczych wydarzeniach, które powtarzają się w kolejnych pokoleniach. W każdym pokoleniu topi się jedna kobieta „syrena”. Czy Simonowi uda się rozwikłać tajemnicę jego rodziny? Czy uratuje siostrę przed nieuchronnym losem?

Erika Swyler – autorka sztuk oraz bloga kulinarnego „Baking and Shame” (ieatbutter.tumblr.com). „Księga wieszczb” stanowi jej debiut powieściowy.

„Księga leży przy telefonie – kusząca mała tajemnica. Nie położę się dzisiaj. I tak często nie sypiam. Będę siedział, bijąc się z myślami. O domu, o siostrze, o pieniądzach. Kciukiem podążam za kształtem ozdobnej litery H. Jeśli ta książka jest mi przeznaczona, najlepiej zrobię, jeśli się dowiem dlaczego.”
str. 20

Zarys fabuły zadziałał na mnie jak magnes. Tajemnice przeszłości, cyrk z osiemnastego wieku, syreny, wróżby, klątwy, książki i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Kolaż zapowiadający wiele emocji. Dodatkową zachętę stanowiła rekomendacja Sary Gruen na okładce. Jakiś czas temu czytałam „Wodę dla słoni” i bardzo dobrze wspominam tę powieść. Pierwsze wrażenia dotyczące „Księgi wieszczb” okazały się słuszne, a każda kolejna strona upewniała mnie tylko w przekonaniu, że jak tylko ukaże się kolejna powieść tej autorki, to bez dłuższego zastanowienia po nią sięgnę.

W książce przeplatają się aktualne wydarzenia z tymi z zamierzchłej przeszłości. Takie przeskoki czasowe pozwalają na lepsze zrozumienie i szerszy obraz losów rodziny Simona. Pisarka stopniowo dawkuje informacje i mimo podróży do przeszłości, wszystko wyjaśnia się w odpowiednich momentach. Z coraz większą ciekawością śledziłam kolejne wydarzenia, poznając mimowolnie tajemnice wędrownego cyrku. Poszczególne elementy w interesujący sposób się łączą i otacza je charakterystyczna aura magii tej pozytywnej i tej niszczącej wszystko na swej drodze. Łączy się smutek z radością, samotność z miłością, śmiech i łzy. Pomysł na fabułę, jak i jej poprowadzenie zasługują na uznanie.

Pisarka wykreowała intrygujące grono postaci głównych i drugoplanowych. Każda z nich posiada osobliwe cechy dodające jej realizmu. Simon powoli zagłębia się w historię swojej rodziny, w pewnym momencie całkowicie się w tym zatracając. W jego życiu następuje wiele zmian, ale poznawane kolejne skrawki przeszłości rozjaśniają sytuacją i powodują, że kolejne elementy, bardzo osobiste, układają się na swoich miejscach. Jego siostra Enola to taka wolna dusza. Czytelnik mniej ją poznaje, ale mimo to postać zapada w pamięci. Moim zdaniem najciekawsze momenty dotyczą Amosa i Evangeline oraz ich towarzyszy z wędrownego cyrku.

Walorem książki jest zarówno klimat, który powieść wprowadza, jak i swobodne prowadzenie fabuły stylem trafiającym do odbiorcy. Nie bez znaczenia jest też wielowątkowość. Czyta się szybko i z przyjemnością, chociaż w niektórych momentach czuć lekki niedosyt.

„Księga wieszczb” zaskakuje, intryguje i zaostrza apetyt na kolejne książki pisarki. Przyciąga ciekawą tematyką i charakterystycznymi bohaterami, o których trudno zapomnieć. Opowieść porusza i wzbudza zainteresowanie. Polecam tę nietuzinkową podróż pełną magii, tajemnic i wielu wrażeń wszystkim lubiącym taką tematykę.

„Sułtanka Kösem. Księga 1. W haremie” Demet Altınyeleklioğlu

Kosem_tom1Tytuł: Sułtanka Kösem. Księga 1.
W haremie
Autor: Demet Altınyeleklioğlu
Seria: Sułtanka Kösem (tom 1)
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 488

Przyszłość dla każdego stanowi niewiadomą. O tym jak bardzo los może stać się nieprzewidywalny przekonała się Anastazja. Młoda dziewczyna pochodząca z greckiej wyspy Milos trafiła jako niewolnica do imperium osmańskiego, a w wieku piętnastu lat do haremu sułtana Ahmeda I. Po pewnym czasie stała się jedną z najbardziej wpływowych kobiet w imperium. Sułtan Ahmed I nadał jej imię Mahpeyker, chociaż dla poddanych była Czarną Królową. Co sprawiło, że tak bardzo odmieniło się jej życie? Poznajcie historię sułtanki Kösem i tajemnice sułtańskiego dworu.

Demet Altınyeleklioğlu debiutowała literacko w 2009 roku książką o sułtance Hűrrem. Później powstała powieść „Lamia” i kolejne książki dotyczące imperium osmańskiego oraz panującej wówczas dynastii. Na podstawie książek tej pisarki powstał popularny serial „Wspaniałe stulecie. Sułtanka Kösem”. Literatura turecka byłą mi dotychczas obca. Z tym większą ciekawością sięgnęłam po pierwszy tom powieści „Sułtanka Kösem”. Czy było warto?

Początek lektury sprawiał mi trudność. Wynikała ona ze sposobu prowadzenia opowieści oraz prezentowania myśli bohaterów. Sama tematyka zdecydowanie wzbudza zainteresowanie i zachęca do zgłębienia zawartości książki. Im więcej stron miałam za sobą, tym mocniej byłam związana z bohaterami i szybko zapomniałam o początkowych trudnościach.

W powieści pierwszoplanowe role odgrywają kobiety. To one stanowią o jej sile. Kobiety pewne siebie, rządne władzy, walczące o przeżycie i dobro własnych dzieci, ale też wpływy. Z każdej strony płyną nowe intrygi i spiski. W tym pięknie i przepychu jest wiele mroku i bardzo łatwo otrzeć się o śmierć, mimo pozycji społecznej a może właśnie dzięki niej. Trudno przewidzieć, z której strony może przyjść zagrożenie, a niejedna przyjaźń traci swój blask, gdy w grę wchodzą władza i pieniądze. Harem to nie miejsce na słabości. Każda chwila zawahania może stać się tą ostatnią i żadna z sułtanek nie może spać spokojnie. Autorka dobrze nakreśliła scenerię i z łatwością można poczuć klimat tego miejsca. Początkowo wygląda dosyć bajkowo, ale szybko na światło dzienne wychodzą prawa w nim rządzące. Bycie sułtanką wymagało siły, odwagi i często braku skrupułów i wyrzutów sumienia.

„Prowadzili bajkowe życie. Te realia były wciągające. Ale też przerażające. Władza i śmierć szły ze sobą ramię w ramię. Ludzie, którzy żyją w przepychu i wspaniałości, w jednej chwili mogą stracić życie.” str. 79

Główna bohaterka niestety często wzbudza negatywne uczucia. Jej postawa i w głównej mierze przemyślenia oraz wysokie mniemanie o sobie nie wzbudzają sympatii i zrozumienia. Z drugiej strony czytelnik ciekawy jest, jak dalej będzie wyglądała jej droga. Wśród bohaterów najmocniej zaznaczają się kobiety, których siła wzbudza respekt. Safiye, Handan, Mahfiruze – mocno zapadają w pamięci i działają na wyobraźnię. Wspomnieć też należy o poruszającym losie oddanej i prostodusznej Eftalyi, której los porusza.

Pomoc w czasie lektury stanowi słowniczek terminów orientalnych znajdujący się na końcu książki. Są w nim objaśnione najważniejsze tytuły, nazwy miejsc, czy zwyczaje. Na wielu stronach znajdują się też pomocne przypisy. Na początku trudno zapamiętać niektóre imiona i tytuły, ale z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz prościej.

„Sułtanka Kösem. Księga 1. W haremie” to powieść, która roztacza swój czar powoli i początkowo może okazać się trudniejsza w odbiorze. Z każdą kolejną stroną wzrasta ciekawość zarówno losów Anastazji, jak i tajemnic haremu oraz historii dynastii osmańskiej. Na uwagę zasługuje dobrze oddana sceneria oraz klimat, jaki książka roztacza. Przy lekturze nie można narzekać na nudę. Przeplata się piękno z brzydotą, przepych z biedą i życie ze śmiercią. Mozaika uczuć i barw układająca się w ciekawy wzór. Czy jesteście ciekawi drogi, jaką musiała pokonać Anastazja, by stać się sułtanką Kösem?

„Błąd” Elle Kennedy

BłądTytuł: Błąd
Autor: Elle Kennedy
Seria: Off-Campus (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 376

Często się słyszy, że przeciwności się przyciągają. Coś w tym stwierdzeniu musi być. John Logan prowadzi życie pełne zabawy. Jako gwiazda uniwersytecka hokeja otoczony jest przez wianuszek dziewczyn oczekujących tylko na jakiś gest z jego strony. Prowadzi z pozoru beztroskie życie, starając się nie myśleć o z góry określonej przyszłości. Przypadkowo spotyka poważną, spokojną studentkę Grace Ivers, która jest dopiero na pierwszym roku. Wynik tego spotkania jest pewnym zaskoczeniem dla obojga. Różnią się też ich oczekiwania i zanim zdążą pozbierać myśli Logan popełnia błąd, który może przekreślić zalążek czegoś poważniejszego. Chłopak postanawia to naprawić, lecz staje przed wieloma wyzwaniami. Grace nie ułatwia mu zadania. Czy Loganowi uda się wymazać błąd, który popełnił? Czy odzyska zaufanie Grace?

Pierwsze spotkanie z twórczością pisarki miałam jakiś czas temu, ale mimo to książkę „Układ” miło wspominam. Nie zrobiła ona na mnie piorunującego wrażenia, lecz zapewniła przyjemnie spędzony czas. Jak będzie przy drugim spotkaniu?

Z opisu na okładce wynika, że książka została utrzymana w podobnym tonie jak część pierwsza. Poprzedni tom dotyczy historii Garretta i Hannah. Tym razem jednym z głównych bohaterów staje się Logan, kolega Garretta z drużyny hokejowej. Okazuje się, że beztroskie życie, jakie prowadzi jest tylko kruchą skorupą otaczającą jego serce, a przyszłość nie maluje się w jasnych barwach i w tym wypadku osiągnięcia sportowe mogą nie wystarczyć, by coś zmienić. Postać jest przedstawiona realnie i w sposób godny uwagi. W odpowiednich chwilach można poznać jego różne oblicza: wrażliwość i siłę. Zupełnie nową postacią jest Grace. Z odbiorem jej niektórych uczuć i postępowań miałam czasem problem i nie w pełni były dla mnie zrozumiałe. Z drugiej strony każdy w inny sposób postrzega problemy, które go dotyczą i wiek także odgrywa w tym wypadku sporą rolę. Trzeba też przyznać, że dzięki tak skrajnym uczuciom wachlarz emocji wywoływanych podczas lektury jest bardziej rozpięty. Emocje głównych bohaterów odbiera się wyraźnie, ponieważ to oni naprzemiennie są narratorami opowieści. Po raz kolejny zabieg ten spełnił swoje zadanie.

W tej przyjemnej lekturze o lżejszej tematyce autorka poruszyła trudniejsze tematy. Jednym z nich jest alkoholizm i jego wpływ na całą rodzinę osoby pijącej. Jest też miejsce na wyrzuty sumienia, trudną przyjaźń, zależność od opinii innych, zawalczenie o siebie i własne szczęście. Czasem przebija się złość i egoizm, innym razem lojalność i chęć niesienia pomocy. Jak to w życiu bywa.

Fabuła nie stanowi zaskoczenia, ale sposób jej przedstawienia przyciąga. Dialogi są lekkie, zabawne i dobrze wkomponowane w treść. Styl pisarski pozostał na takim samym poziomie, jak w poprzedniej części. Autorka lekko snuje opowieść osnuwając ją nutką pikanterii i dosadności. Znajomość poprzedniego tomu nie jest konieczna, chociaż warto go poznać, gdyż można napotkać na pewne nawiązania i pojawiają się też poznani wcześniej bohaterowie.

Książka „Błąd” to taki pochłaniacz czasu pozwalający oderwać się od rzeczywistości na parę chwil. Przyjemna lektura z wyrazistymi bohaterami wzbudzającymi różne emocje. Czyta się ją w mgnieniu oka i często z uśmiechem na ustach. Polecam miłośnikom gatunku „New adult”, ale także wszystkim lubiącym lekkie, życiowe i pełne wrażeń lektury.

„Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia” Adam Jay Epstein, Andrew Jacobson

Gwiazdy_przeznaczeniaTytuł: Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia
Autor: Adam Jay Epstein, Andrew Jacobson
Seria: Chowańce (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 368

Zwierzęta od niepamiętnych czasów towarzyszą ludziom. W Bezkresji część z nich posiada zdolności magiczne. Określa się je mianem chowańców. Pomagają one czarodziejom bronić królestwa i równocześnie cały czas rozwijają swoje umiejętności. Życie magów i chowańców wypełnione jest różnymi zadaniami, ale także zagrożeniami. Gdy nad krainę, niczym gradowa chmura napływa ogromne zagrożenie mogące zupełnie odmienić losy Bezkresji, trójka chowańców rozpoczyna nierówną walkę. Od jej wyniku zależy nie tylko los młodych magów którym asystowały zwierzęta, ale także losy całego królestwa.

Adam Jay Epstein oraz Andrew Jacobson spotkali się przypadkowo na parkingu w Los Angeles i to wydarzenie zaowocowało ich współpracą przy opracowywaniu scenariuszy filmowych i telewizyjnych. Kolejnym krokiem było stworzenie Bezkresji i pierwszego tomu serii o chowańcach. Seria została zauważona przez studio Sony Animation i na jej podstawie jest przygotowywany film animowany.

Bezkresja – królestwo, w którym przeplata się zwyczajne życie z magią. Miejsce, w którym żyją także czarodzieje oraz towarzyszące im chowańce. Kraina piękna, ale także naznaczona niebezpieczeństwami. Można tu spotkać trzymetrowe, potężne bestie zwane gundabestiami, morskie potwory oraz śledzące, pływające lub latające gałki oczne. Dowiecie się, do czego służą burzowe jagody, czy jak działa i jak można przygotować serum wzrostu. To tylko cząstka tego, co skrywa ta kraina. Świat przedstawiony przez pisarzy jest równocześnie bajkowy, zagadkowy, jak i niebezpieczny.

Czas przyjrzeć się bohaterom, których w książce jest spore grono. Przede wszystkim trójka chowańców, a każdy z nich o innych cechach zewnętrznych, charakterze, zwyczajach oraz zdolnościach magicznych. Kot, modrosójka i rzekotka. Ciekawe zestawienie. Wyróżnia się znacznie Aldwyn, dachowiec z Bridgetower. Życie sporo go nauczyło, w głównej mierze zaradności i polegania na własnym sprycie by przetrwać i zdobyć pożywienie. Gdy w wyniku ciekawego splotu wydarzeń trafia do sklepu z chowańcami i zostaje wybrany przez młodego czarodzieja Jack’a, wszystko się zmienia, co wcale nie oznacza, że czekają go same przyjemności. W tym momencie nawet nie przeczuwa, co los postawi na jego drodze i jakim wyzwaniom będzie musiał sprostać. Aldwyn wzbudza sympatię, uśmiech i zaciekawienie. Nie mniej uwagi przykuwa Gilbert i Skylar. Postaci jest znacznie więcej, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Nie zawsze też to, co z pozoru wydaje się złe, takie jest w istocie.

„Jack skinął głową, a potem popatrzył na swojego nowego kociego towarzysza. Aldwyn odwzajemnił spojrzenie. Dojrzał dumę w oczach chłopca i, ku własnemu zaskoczeniu, sam też poczuł się dumny.” str. 70 – 71

Fabuła obfituje w różne wydarzenia, stawiając na drodze bohaterów wiele przeszkód do pokonania. Każdy z chowańców musi zmierzyć się ze swoimi słabościami. Czasem na przeszkodzie staje też brak wiary w siebie, poczucie winy, czy brak wsparcia. Pisarzom nie zabrakło ciekawych pomysłów. Spodobał mi się zwłaszcza wątek związany z mostem zdrady, czy motyw deszczułek męstwa. Podążając za chowańcami stopniowo odkrywałam świat Bezkresji, niczym szkatułkę wypełnioną po brzegi ciekawymi okazami. Całość spaja siła przyjaźni i lojalności.

„Chowańce. Gwiazdy przeznaczenia” to przyjemna, pełna magii lektura, która zabiera czytelnika na wyprawę przez malowniczą i różnorodną Bezkresję. Losy bohaterów wzbudzają zainteresowanie, chociaż należy też pamiętać, że seria skierowana jest do młodszych odbiorców. Nie ujmuje to jednak nic podczas jej zgłębiania. Czy jesteście ciekawi gdzie chowają się chowańce i jakie posiadają zdolności? Same Wam o tym opowiedzą.

Deutsch Aktuell 77/2016

DA_77_2016Tytuł: Deutsch Aktuell
Numer: 77/2016
Wydawnictwo: Colorful Media

Okres letni może także sprzyjać nauce języka obcego tym bardziej, jeśli przed nami jest ciekawa lektura. Magazyn Deutsch Aktuell sprawia, że systematycznie uczę się nowych słówek i mam kontakt z językiem niemieckim. Co tym razem czeka na Was na jego stronach?

Tradycyjnie pierwsze strony to dział In der Kürze Liegt die Würze oraz kalendarium ciekawych, wybranych wydarzeń planowanych w miesiącach lipiec / sierpień. W kalendarzu nie zabrakło informacji między innymi o Światowym Dniu Młodzieży w Krakowie oraz Międzynarodowym Festiwalu Piwa w Berlinie.

W dziale Leute zainteresował mnie szczególnie artykuł „Sarah Lark – eine literarische Reise durch Neuseeland”. Dotyczy niemieckiej pisarki, która pokochała Nową Zelandię. Klimat tego miejsca z pewnością sprzyja jej pasji i akcja jej książek rozgrywa się w tych rejonach. Trzeba dużej odwagi, by spakować się, zostawić za sobą rodzinne strony i wyjechać do tak odległego kraju. Pisarka wiele podróżuje.

Artykuł „Liebe ohne Grenzen” z działu Gesellschaft ukazuje jak wiele narodowości i kultur można spotkać w Niemczech. Wiele osób z różnych stron osiedla się w tym kraju. Powstają liczne dwunarodowe związki, wielojęzyczne przedszkola, wymiany studentów. Dużą barierę stanowi język, ale jego opanowanie wiele zmienia.

W dziale Politik znajdziecie między innymi artykuł „Integration in Deutschland – gelungen oder gescheitert?” dotyczący kryzysu uchodźczego, który się bardzo nasilił w 2015 roku.

Artykuł „Ein einmaliges Treffen, das zur Tradition wurde…” z działu Reise dotyczy wydarzenia, które trwa obecnie. Wydarzenia, o którym nie zabrakło informacji na pierwszych stronach gazet – czyli Światowych Dni Młodzieży.

W dziale Reise znajdziecie jeszcze artykuł „Dresden – auferstanden aus Ruinen”. Być może wskaże on niektórym cel podróży urlopowej. Miasto o bogatej historii, starych korzeniach i malowniczym krajobrazie. Jest w nim wiele miejsc wartych odwiedzenia i klimat, który przyciąga turystów z różnych stron.

„Deutsch Aktuell 77/2016” to spora ilość wiedzy przekazanej w przystępnej formie. Połączenie nauki języka niemieckiego z ciekawostkami oraz informacjami na temat ważnych wydarzeń, mających miejsce na całym świecie. Trudniejsze wyrazy zostały oznaczone i przetłumaczone, a połowa artykułów opracowana również w postaci audio. Pliki mp3 oraz listę słówek z tego numeru można pobrać ze strony internetowej czasopisma.

„Miejsce na ziemi” Umi Sinha

Miejsce_na_ziemiTytuł: Miejsce na ziemi
Autor: Umi Sinha
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 384

Odnaleźć swoje miejsce na ziemi nie jest łatwo. Miejsce, w którym serce przepełnia spokój, szczęście i harmonia. Ludzie wciąż go szukają, lecz nie każdemu się udaje do niego trafić. Niektórzy się poddają, inni wytrwale poszukują swoich korzeni. Lila Langdon w wieku zaledwie dwunastu lat przeżywa prawdziwą tragedię. Traci ojca, który tuż obok popełnia samobójstwo. Przyczyną jest prezent, jaki otrzymuje na urodziny od swojej żony, a jest nim ręcznie haftowany obrus. Ten moment na zawsze odmienia życie Lily. Mimo, że musi opuścić rodzinne strony, wydarzenia których była świadkiem wciąż do niej powracają i skłaniają do zgłębienia historii rodziny. Skrywa ona więcej bólu i mroku niż na początku sądziła.

Umi Sinha – pochodzi z Indii. Dziesięć lat prowadziła wykłady na University of Sussex. Obecnie jest współprzewodniczącą klubu narracji artystycznej oraz poprzez prowadzone zajęcia pomaga pisarzom.

Od razu zaznaczę, że właśnie takie debiuty do mnie przemawiają. Po przeczytaniu opisu moje zainteresowanie wzrosło, ale jeszcze nie wiedziałam, jak pisarka poradzi sobie z realizacją pomysłu na fabułę. Teraz już wiem, że wykonanie jest równie elektryzujące jak opis.

Od początku opowieść przyciąga i stopniowo pogłębia zainteresowanie. Wydarzenia w niej przedstawione związane są z wieloma ludzkimi tragediami, przemocą, walką, trudną miłością oraz traumatycznymi przeżyciami. Umi Sinha tworząc powieść korzystała z wielu źródeł i opierała się na faktach historycznych, co otwiera oczy na pewne problemy. Niewiele na temat historii Indii wiedziałam, a przedstawienie jej części w tak przystępnej formie przykuło moją uwagę i zachęciło do sięgnięcia po kolejne książki związane z tą tematyką. Możecie dowiedzieć się więcej o ruchu sufrażystek, czy na temat rządów Brytyjczyków w Indiach i krwawych żniwach, jakie zbierała walka. Pisarka wiarygodnie obrazuje czasy i miejsca, w których rozgrywają się poszczególne wydarzenia. Na kanwie tych bolesnych skrawków historii przeplatają się losy trzech pokoleń, czyli głównych bohaterów.

„Hindusi wierzą, że kiedy przekraczasz ocean – który nazywają kala pani, czyli czarną wodą – porzucasz swoją kastę, która określa twoje miejsce na ziemi: wskazuje, gdzie przynależysz i, co za tym idzie, kim jesteś. Stajesz się wyrzutkiem.” str. 25

Książka została skonstruowana w przemyślany i ciekawy sposób. Autorka zgrabnie wplotła przeskoki czasowe, ukazując czytelnikowi losy fikcyjnych, ale jakże wyraziście wykreowanych bohaterów. Wiele emocji wywołują zarówno bardzo osobiste listy Cecily, jak i dzienniki Henry’ego – ojca Lily. Stopniowo dozowane informacje potęgują też napięcie. Równie interesujący jest los Lily, która składa w całość wszystkie skrawki przeszłości i odkrywa jej tajemnice. Dużo elementów mnie zaskoczyło, inne natomiast skłoniły do przemyśleń. Warto wspomnieć także o rozbudowanej warstwie psychologicznej dodającej barw. Miłość, przyjaźń, walka, samotność, ludzkie tragedie, uprzedzenia: wszystko to wywołuje kalejdoskop wrażeń.

„Miejsce na ziemi” to satysfakcjonująca i ambitna lektura, którą czyta się z rosnącym zainteresowaniem. Piękna i jednocześnie wypełniona bólem opowieść, w której przeplatają się wydarzenia oparte na faktach historycznych z losami fikcyjnych bohaterów. Zakończenie pozostawia miejsce na domysły i nie w pełni odkrywa wszystkie karty. Polecam tę wzruszającą powieść o poszukiwaniu swoich korzeni i sile przeszłości.

„Sabat czterdziestek” Anna Kleiber

Sabat_czterdziestekTytuł: Sabat czterdziestek
Autor: Anna Kleiber
Wydawnictwo: BIS
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 344

Czas bardzo szybko płynie i kolejne lata pozostają w tyle niemal w mgnieniu oka. Jaki bagaż doświadczeń może mieć czterdziestolatka? Całkiem spory. Dwie przyjaciółki Ewa i Kamila zdążyły się o tym przekonać. Obie po rozwodach, chociaż z zupełnie innych powodów i obie leczące rany po nieudanych związkach. Kobiety postanowiły oderwać się od problemów dnia codziennego i zakosztować przygód wyruszając w egzotyczną, życiową podróż. Zanim to jednak nastąpi czekają je liczne zawirowania związane ze spadkiem i zaginięciem mało lubianej koleżanki z dawnych lat. Dzieje się to w niewielkiej, z pozoru spokojnej wsi, przywołującej mnóstwo wspomnień i nostalgii, gdyż właśnie tu spędzały wakacje w dzieciństwie. Czy faktycznie panuje tu taki spokój, jak mogłoby się wydawać? Co się stało z Maliną? Czy wymarzona podróż dojdzie do skutku?

Anna Kleiber – autorka książek „Kobieta z pazurem” i „Głupia baba”. Jest pracownikiem Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu. „Sabat czterdziestek” to trzecia książka autorki, ale pierwsza, która trafiła do moich rąk. Co przyniesie jej lektura?

Pomysł na fabułę jest życiowy i ciekawy. Sam tytuł wywołuje uśmiech i zapowiada lekką i zabawną powieść. Narratorką opowieści jest Ewa, która ma za sobą nieudane małżeństwo i znajduje się na jednym z życiowych zakrętów. Powód rozstania z mężem nadwyrężył znacznie jej poczucie własnej wartości, dostarczając wielu wątpliwości i zmartwień. Kobieta w pewnym momencie postanowiła poczuć przysłowiowy wiatr we włosach, oderwać się od zwariowanej, ale też przytłaczającej rodzinki i zaszaleć. Okazuje się, że nie jest to takie proste. Na przeszkodzie stanęły sprawy spadkowe koleżanki Kamili, z którą planowała wyprawę. Od tego momentu rozpoczyna się wręcz lawina drobnych wydarzeń, które wprowadzają spory zamęt. Pojawia się i po chwili znika w tajemniczych okolicznościach nielubiana koleżanka z dzieciństwa, zajeżdża bentley z przystojnym mężczyzną, pojawia się lekko zakręcony zielarz i szalona Adela, a to tylko cząstka tego, co jeszcze skrywa fabuła. Czasem miałam trudności by się w tym wszystkim odnaleźć, chociaż na koniec wszystko razem się składa w jedną całość.

„Zamilkłyśmy, zgodnie się zastanawiając nad fenomenalną urodą znienawidzonej towarzyszki dziecięcych zabaw. Jak to się stało, że ona kwitła, podczas gdy my, przynajmniej ja młodość traciłam z prędkością zsuwającej się ze stoku lawiny. „ str. 97

Akcja rozgrywa się głównie w niewielkiej wsi, do której Ewa i Kamila przyjeżdżały na wakacje. Powrót jest niczym podróż w przeszłość do beztroskich lat dzieciństwa, gdy wszystko wydawało się takie proste. Teraz niektóre z dawnych wydarzeń nabierają innego znaczenia. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Los potrafi sobie z ludzi zakpić i z pozoru spokojne miejsce stało się siedliskiem zagrożeń i licznych tajemnic.

Bohaterów jest wielu, lecz najbardziej prawdziwa wydała mi się Ewa. W trakcie opowieści przeplatają się jej dosyć ironiczne przemyślenia na tematy błahe, jak i te ważniejsze. Często wzbudzają uśmiech. Postać została dobrze wykreowana i wzbudza sympatię. Pozostali bohaterowie są również dosyć charakterystyczni. Pewną irytację wywołuje Kamila i jej poglądy oraz postępowanie. Trzeba jednak przyznać, że gama postaci jest całkiem szeroka i każda z nich ma swoje umiejscowienie w fabule.

„Sabat czterdziestek” to przyjemna i okraszona humorem lektura, którą czyta się szybko, ale pewnie na długo w pamięci nie zagości. Książka jednak spełnia swoje zadanie – wywołuje uśmiech. Znajdziecie w niej drobne radości i porażki, wątek kryminalny i miłosny, przyjaźń i sporo przemyśleń na temat różnych sfer życia. Autorka swobodnie snuje opowieść, urozmaicając ją dowcipnymi dialogami. W sam raz na letni wieczór.

„Dwadzieścia siedem snów” Marta Alicja Trzeciak

Dwadzieścia_siedem_snówTytuł: Dwadzieścia siedem snów
Autor: Marta Alicja Trzeciak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 336

Do niewielkiej, malowniczej wsi przyjeżdża młoda kobieta. Zamierza z dala od zgiełku popracować nad swoją nową książką, czerpiąc inspiracje z otoczenia. Nie spodziewa się, że miejsce, jak i ludzie je zamieszkujący skrywają mroczną tajemnicę. Przypadkiem wynajmuje pokój u kobiety nazywanej Szarą i od tego momentu zaczynają ją nawiedzać sny, których bohaterami stają się osoby poznane w rzeczywistości. Niby odmienni, a jednak posiadający cechy osób zamieszkujących wieś. Krok po kroku, między jawą a snem powstaje powieść i równocześnie odkrywany jest sekret przeszłości. Co w tym wszystkim jest prawdą, a co iluzją powstałą w objęciach Morfeusza? Może wszystko razem to tylko marzenia senne?

Marta Alicja Trzeciak – autorka powieści „Inframundo”, „Bliżej Dalej”, „Dwa życia Kiki Kain” oraz licznych artykułów naukowych. Poza pisaniem jest w trakcie pracy nad doktoratem oraz prowadzi warsztaty kreatywnego pisania w Gdańsku. Dwa razy otrzymała Stypendium Kulturalne Miasta Gdańsk. O twórczości pisarki słyszałam wiele dobrego i między innymi z tego powodu sięgnęłam po jej najnowszą powieść. Jakie uczucia wywołała jej lektura?

Tytuł i okładka zwracają uwagę zapowiadając klimatyczną, ciepłą opowieść. Zawartość okazała się równie ujmująca. Dodatkowo dla mnie była sporym zaskoczeniem. Pisarka w sposób bardzo realny przedstawiła społeczeństwo małej wsi. Gdyby nie przeplatające się sny można by sądzić, że miejsce to znajduje się gdzieś niedaleko. Ma ono coś w sobie, osnute jest aurą tajemniczości. Jest piękne i zarazem mroczne. Każdy z mieszkańców jest inny, ale dobrze wkomponowuje się w opowieść sprawiając, że wszystko razem splata się w spójną całość. Wśród bohaterów jest wiele charakterystycznych postaci, które mocno oddziałują na wyobraźnię i w niej pozostają nawet po zakończeniu lektury.

„Wszystko tam zaraz zaczyna się piąć jak szalone. Kwiaty kwitną nawet w środku zimy! Chleb pozostaje przez tydzień świeży, wyschnięte jabłka znowu stają się jędrne.” str. 14

Fabuła intryguje, a lekki styl już od pierwszych stron wprowadza czytelnika w klimat opowieści. Naprzemiennie przedstawione są wydarzenia w świecie realnym, jak i we śnie. Stopniowo odkrywana jest też tajemnica mocno zakorzeniona w historii wsi i mająca duży wpływ na losy jej mieszkańców. Sny odkrywają mrok, którego być może na pierwszy rzut oka nie widać. Potęgują gęstniejącą atmosferę oraz zainteresowanie.

Autorka z wprawą nakreśliła każdą z postaci, nadając im charakteru. W mojej pamięci z pewnością zagoszczą kobiety z roku Szarych. Laura to taki wulkan energii, dusza artystyczna i jednocześnie siła charakteru. Różne uczucia może wzbudzać Milena, bohaterka wokół której jest wiele mroku, a której czyny nie zawsze są zrozumiałe i akceptowalne. Szara od początku wzbudza wiele sympatii. W gronie bohaterów nie zabrakło ciekawych postaci męskich takich jak Sizwe, Soliwoda, czy też drugoplanowych jak Znawca, Specjalista i Ekspert. Sądzę, że jednak siłą napędową opowieści są kobiety.

„Dwadzieścia siedem snów” to książka o nieszablonowej fabule, która w równym stopniu przyciąga co zaskakuje. Dawno nie czytałam powieści tak nieprzewidywalnej, w której przeplata się jawa ze snem i jedno jest niejako kontynuacją drugiego. Opowieść intryguje i dotyka różnych tematów, jak chociażby roli przeznaczenia w życiu człowieka, podejścia do opinii czytelników i do krytyki własnej twórczości, wpływu bolesnych wspomnień na przyszłość, czy konsekwencji podejmowanych decyzji. Polecam tę nietuzinkową i emocjonującą lekturę.