„Dzień dobry, północy” Lily Brooks-Dalton

Dzień_dobry_północyTytuł: Dzień dobry, północy
Autor: Lily Brooks-Dalton
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 272

W odległym zakątku świata, mroźnym i nieprzystępnym znajduje się obserwatorium, w którym pracuje Augustine. Starszy mężczyzna, który odkąd pamięta interesuje się gwiazdami i odległymi galaktykami. W placówce pozostał sam, mimo ewakuacji pozostałych pracowników. Reszta zespołu w pośpiechu opuściła to miejsce, pozostawiając rozgardiasz i pustkę jednocześnie. Augie nadal obserwuje niebo, chociaż nie ma pojęcia o tym, że gdzieś tam w stronę Ziemi zmierza pojazd kosmiczny. Astronauci marzą, aby wrócić na Ziemię, lecz niestety tracą łączność i być może nie będzie to już możliwe. Wśród nich jest Sally, młoda kobieta, w której życiu brak jest bliskości i spełnienia. To jej udaje się nawiązać kontakt z obserwatorium. Wspólne rozmowy dodają sił obojgu w tych trudnych momentach oraz nadziei, gdy to co dzieje się wokół staje się jedną, wielką niewiadomą.

Lily Brooks-Dalton – otrzymała stypendium The Studios of Key West i Kerouac Project. Dotychczas napisała dwie książki, obecnie jest w trakcie tworzenia trzeciej.

Patrząc na okładkę książki przed oczami ma się nocne, rozgwieżdżone i piękne niebo, a pod nim niewielki namiot niczym latarnia morska rozświetlający ciemność. Całość ma swój niepowtarzalny klimat, oczarowuje i zachęca do poznania treści. A co ciekawego znajdziecie wewnątrz?

Od początku w opowieść jest wpisana pewna tajemnica. Ewakuacja ludzi z obserwatorium, brak łączności ze statku kosmicznego z Ziemią. Co się stało? Otoczka ta intryguje i daje do myślenia. Wydarzenia przedstawione są naprzemiennie, raz w placówce badawczej, innym razem w przestrzeni kosmicznej. Zarówno w jednym, jak i drugim miejscu trochę się dzieje, ale nie w sensie rwącej akcji. Widać chęć przetrwania i czuć zagubienie. Każdy z bohaterów w inny sposób radzi sobie zarówno ze stresem, jak i samotnością. Nie brak osobistych refleksji nad dotychczasowymi doświadczeniami życiowymi, porażkami i sukcesami, które dla każdego człowieka mogą oznaczać co innego. Przeplatają się wspomnienia dotyczące dzieciństwa, rodziny, związków, osiągnięć zawodowych. Kadr po kadrze wyświetlane są skrawki życia bohaterów, które łączy więcej niż z początku się wydaje, a wszystko to w pięknej oprawie słów i przemyśleń.

Augustine zmaga się ze słabościami własnego ciała. Przebywa w bardzo trudnych warunkach, a ma już swoje lata. Obok niego, niespodziewanie pojawia się mała, milcząca, przypuszczalnie ośmioletnia dziewczynka o imieniu Iris. Wygląda na to, że podczas ewakuacji ktoś o niej zapomniał i nie została zabrana. Nietypowe zachowanie dziecka zaskakuje i zastanawia szczególnie, że pisarka w bardzo plastyczny sposób przedstawiła wydarzenia. Na długo w mojej pamięci pozostanie obraz białego wilka i sceny, która wówczas się rozegrała, a to nie jedyne wydarzenie wywołujące emocje.

„W miarę jak krew wsiąkała w śnieg, płytki oddech zwierzęcia, wydymający jego brzuch, w końcu ustał. Augie wyprostował ręce i odciągnął Iris od zdychającego wilka, który różowym językiem zlizywał z buzi dziewczynki łzy i śnieg, tak jak robi to szczenięciu matka.” str. 58

Na statku kosmicznym pomimo niewielkiej przestrzeni także nie brak ciekawych i dobrze wykreowanych bohaterów. Załoga liczy sześć osób. Charakterystyczną postacią jest Sally i o jej życiu można dowiedzieć się najwięcej. Najlepiej też odbiera się jej emocje. Wśród załogi zwracają też uwagę Devi oraz Iwanow, ale także Harper. Wachlarz postaci jest ciekawie i zgrabnie skomponowany. Można poznać wydarzenia z różnych perspektyw i w zależności od bohaterów poznać ich sposób postrzeganie świata i system wartości.

„Ta wątła więź z mężczyzną z Arktyki, nawiązana mimo ogromnej odległości, przypomniała jej, że w czasach smutku nawet ulotne rzeczy mają swoją wartość. Że nawet kilka słów może mieć znaczenie.” str. 266

Książkę cechuje lekkość budowania wydarzeń i prowadzenia fabuły, a także interesujący sposób jej przedstawienia. Autorce udało się mnie zaskoczyć, gdyż znalazłam w powieści coś, czego się nie spodziewałam. Jedynie zakończenie pozostawiło mały niedosyt, gdyż nie wyjaśnia wszystkiego i pozostawia otwartą furtkę.

„Dzień dobry, północy” to książka, która zasiewa ziarno tajemnicy, intryguje i dostarcza różnych wrażeń. To niebanalna lektura, w której nie zabrakło refleksji nad życiem, różnymi doświadczeniami osobistymi i zawodowymi, relacjami międzyludzkimi, a także samotnością. Czuć się samotnym można też mimo ludzi wokół. Trudne może okazać się nawiązanie trwałej relacji z drugą osobą. Widać niestety na każdym kroku, jak wiele ludzi jest samotnych. W powieści znajdziecie również celne spostrzeżenia oraz dużo miłości do gwiazd, która czasem przesłania wszystko wokół. Polecam.

„Życie motyli” Katarzyna Ryrych

Życie_motyli3Tytuł: Życie motyli
Autor: Katarzyna Ryrych
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 288
Data premiery: 16.02.2017

Życie nie zawsze się układa tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Izydora niejednokrotnie się już o tym przekonała. Pięćdziesięcioletnia kobieta, świeżo po rozwodzie, z debetem na koncie i więcej niż kilkoma kilogramami nadprogramowo. Miała inne plany, po których nie został już żaden ślad. Były mąż znalazł nową partnerkę, a syn Jerzy wyjechał i pamięta o matce tylko poprzez wysyłanie kartek od święta. Jakby tego było mało jej matka czuje się zawiedziona niemal wszystkim, co Izydora zrobi, czy powie. No może poza małżeństwem, które i tak się rozpadło. Już z samym imieniem miało być inaczej. Gdyby nie pomyłka ojca, teraz nosiłaby imię upamiętniające słynną tancerkę Isadorę Duncan. Same pomyłki. Nie mając innego pomysłu i za wiele pieniędzy Izydora postanawia się przeprowadzić do ciotki mieszkającej w małym, zwyczajnym miasteczku. Czy to dobry pomysł? Czy w wieku pięćdziesięciu lat można jeszcze odmienić swój los i zawalczyć o szczęście?

Katarzyna Ryrych – pisarka, nauczycielka, poetka. W jej dorobku literackim znajduje się kilkanaście książek. Tworzy dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Wygrała Konkurs Literacki im. Astrid Lingren. W wolnych chwilach podróżuje, maluje, gra na wiolonczeli i fortepianie oraz czyta.

Optymistyczna, pięknie skomponowana okładka od razu zwróciła moją uwagę, równie mocno jak sam tytuł. Muszę jednak przyznać, że z początku trudno mi było powiązać tytuł i radosne kolory z opisem na okładce. Życie Izydory niewiele ma wspólnego z optymistycznymi barwami. Stopniowo w trakcie przekładania kolejnych kartek mogłam dowiedzieć się o bohaterce więcej i zrozumieć jego znaczenie. Tytuł skrywa pewną symbolikę, której znaczenie w pełni odkrywa zakończenie powieści. To, co było niezrozumiałe, staje się bardzo trafne.

Pisarka jest dobra obserwatorką i celnie wychwytuje oraz opisuje wiele problemów, z którymi borykają się kobiety. Jednym z nich jest nieudany związek i brak zrozumienia ze strony najbliższych. To dopiero wierzchołek góry, ponieważ w powieści poruszonych jest znacznie więcej ważnych tematów. Jest miejsce na trudne relacje z rodziną, poczucie winy, poświęcenie własnego szczęścia, wyniszczającą przyjaźń, samotność, wieczną krytykę i jej wpływ na kształtowanie się charakteru, brak wiary we własne możliwości. Wszystko to razem tworzy skomplikowaną mozaikę przesiąkniętą różnorodnymi barwami. Miesza się radość ze smutkiem, uwidacznia szybko upływający czas. Na takim rozstaju dróg jak Izydora może znaleźć się każdy, zupełnie się tego nie spodziewając. Ważne, aby stanąć na nogi i odzyskać iskierkę nadziei na lepszą przyszłość.

„Nie stawiając czoła życiu, nie zmienimy niczego. Przecież udają się rzeczy najbardziej niemożliwe.” str. 48

Miasteczko, do którego przeprowadza się Izydora ma swój klimat, nie jest przerysowane i przedstawione w samych pozytywach. Skrywa też swoje mniej chwalebne tajemnice: ludzką zawiść, okrucieństwo, brak tolerancji. Nie jest to miejsce zupełnie otwarte na nowe osoby. Przeczy to pewnym utartym schematom, ale jest bardziej prawdziwe. To miejsce, w którym każdy z mieszkańców ma swoje problemy i sekrety, z którymi nie zawsze chce się dzielić z obcymi. Można tu też odnaleźć prostolinijność, zwykłą ludzką życzliwość często skrywaną pod osłoną szorstkości, ale też twarde charaktery.

Opowieść prowadzona jest plastycznym językiem, ciekawie. Główny nacisk położony jest na przemianę bohaterki i wpływ tego na otoczenie. Wiara w siebie może wiele zmienić, więc warto ją zacząć budować nawet małymi kroczkami.

Wśród bohaterów poza Izydorą w powieści można odnaleźć wiele innych, charakterystycznych postaci. Na uwagę zasługuje zwłaszcza kreacja postaci ciotki głównej bohaterki – Zofii, ale także tajemniczego sąsiada Józefa. Niektórzy drugoplanowi bohaterowie zostali potraktowani dosyć powierzchownie i nie poznajemy dobrze ich historii, a szkoda. Mam na myśli chociażby Arka. Zakończenie jest otwarte i mimo pewnych sugestii nie wyjaśnia wszystkiego. Daje promyk nadziei i pokazuje, że nic nie jest przesądzone a tylko od Izydory będzie zależało, czy wykorzysta daną od losu szansę i będzie dalej pracowała nad własnym szczęściem.

„Życie motyli” to życiowa opowieść, ukazująca nieco inne oblicze małego miasteczka. Pisarka ciekawie i lekko snuje opowieść, poruszając wiele istotnych i aktualnych tematów. Czasem trudno pogodzić się z porażką, zmienić nastawienie do otoczenia i spojrzeć z dystansu na własne życie i to, co w nim najważniejsze. Życie ma się jedno i warto mieć własne zdanie oraz zawalczyć o szczęście, przerywając toksyczne relacje. W książce nie znajdziecie odpowiedzi, jak tego dokonać, ale z pewnością może Was zainspirować, niezależnie od wieku.

„Pragnienie” Richard Flanagan

PragnienieTytuł: Pragnienie
Autor: Ryszard Flanagan
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 252

Jest rok 1841. W kolonii karnej zwanej Ziemią van Diemena osiedla się podróżnik i odkrywca sir John Franklin. Pobyt w tym miejscu jego i żony nie trwa długo, lecz kończy się zaskakująco. Lady Jane postanawia udowodnić, że cywilizacja może zmienić bardzo wiele, między innymi dotychczasowe życie ludzi, czyniąc ich szczęśliwszymi. Podejmuje decyzję o adopcji dziewczynki z plemienia Aborygenów. Dziecko ma na imię Mathinna. Jak ta próba się zakończy? Mija kilkanaście lat. John Franklin wyrusza w kolejną podróż, która wiedzie przez Arktykę i już z niej nie wraca. Co spotkało odkrywcę i jego załogę? Pojawiają się różne teorie, a jedna z nich donosi o kanibalizmie. Żona podróżnika nie może się z tym pogodzić. Prosi o pomoc w wyjaśnieniu sprawy znanego pisarza Charlesa Dickensa. Tak powstaje niezwykła sztuka, której przesłanie otwiera oczy na prawdy ukryte pod piękną otoczką.

Richard Flanagan – autor książek, które zostały wydane w 26 krajach. Australijski pisarz, wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość. Wśród jego książek znajdują się „Klaśnięcie jednej dłoni” oraz „Ścieżki północy”, którą tworzył aż 12 lat i za którą otrzymał Nagrodę Bookera.

Inspiracją dla pisarza do rozpoczęcia tej powieści stał się pewien obraz, który namalował Thomas Bock. Przedstawia Mathinnę, która stała się główną bohaterką powieści. Dziewczynka ubrana jest w czerwoną, elegancką sukienkę, z którą nie lubiła się rozstawać. Jeden jeszcze element zwraca na nim uwagę – brak obuwia. Daje to do myślenia, gdyż ukazuje, że mimo eleganckiego stroju nadal pozostało coś z jej energii i dzikości.

Walorem tej powieści jest oryginalny i ciekawy pomysł na fabułę inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Już sam opis nasuwa wiele pytań, na które chce się uzyskać odpowiedzi. Zapowiada też niebanalną i pełną treści zawartość. Opowieść toczy się w kliku ramach czasowych, lecz w głównej mierze w dwóch. Raz jest to rok 1854, gdy Charles Dickens na prośbę Lady Jane poznaje losy odkrywcy Johna Franklina, przygotowując swoją sztukę. Innym razem rok 1841, gdy Lady Jane decyduje się na adopcję Aborygenki z kolonii karnej. Początkowo wydarzenia płyną rozdzielnie swoim rytmem, brak w nich porządku, by coraz częściej się uzupełniać. W obu przypadkach wplatane są też losy innych postaci, bez których opowieść nie byłaby tak barwna.

Książka jest wypełniona emocjami po same brzegi. Nie czyta się jej lekko i szybko, co w tym wypadku nie jest też wadą. Tematyka, którą porusza jest miejscami wstrząsająca i między innymi z tego powodu nie jest to lekka lektura. Ukazuje zło w ludzkich sercach i egoistyczne pobudki działań, których skutki mogą być katastrofalne. Pozorną dobroć, pod której powłoką czai się zgnilizna i mrok. Atmosfera miejscami przytłacza i przygnębia, ale opowieść jest na tyle intrygująca, że chce się poznać jej zakończenie.

„Jego metody były inne – perswazja i zdrowy rozsądek – za jego argumentami i tak zawsze stali bowiem ludzie z bronią. Po co grozić i strzelać do tubylców, skoro inni mogą to zrobić za ciebie? Grupa Robinsona była zaledwie jednym z wielu zespołów przeczesujących busz w poszukiwaniu Aborygenów, lecz tylko jego oddział obiecywał życie, a nie śmierć, prawda?” str. 67

Najwięcej emocji wzbudził we mnie los Mathinny. Porusza i przeraża. Widać, jak dziewczynka próbuje zrozumieć co się wokół dzieje, stara się sprostać stawianym przed nią wymaganiom. Wzbudza duże zainteresowanie ludzi, ale tak w rzeczywistości nikomu na niej nie zależy, nikt nie okazuje jej uczuć. Po pewnym czasie nie czuje się dobrze ani w kolonii karnej, ani w Londynie, nie pasuje do żadnego z tych miejsc w stu procentach. Wydarzenia, które wpisują się w jej dalszy los na długo zapadną w mojej pamięci. Nie sposób o nich zapomnieć. Duże zainteresowanie wzbudzają też Charles Dickens i jego życie. Jego relacje z żoną i nastawienie do pracy oraz zachowanie względem kobiety o imieniu Ellen. Każda z postaci jest dobrze wpisana w opowieść, ma swoje problemy i pragnienia, chociaż nie każda im ulega. Pisarz ciekawie skomponował grono bohaterów o różnych charakterach i potrzebach, przez co w powieści styka się sporo ważnych tematów.

Podsumowując, „Pragnienie” to mocna lektura, której nie da się jednoznacznie sklasyfikować. Skłania do refleksji nad życiem, ludzkimi losami, pragnieniami i brakiem zrozumienia. Porusza oraz ukazuje, co tak naprawdę rządzi światem. Bez względu, jak bardzo mocno człowiek będzie starał się walczyć z pragnieniami, z tym większą siłą mogą powrócić, osaczając z każdej strony i nie dając zaznać spokoju.

Zapowiedzi Wydawnictwa IUVI

Już 15 lutego odbędą się dwie premiery Wydawnictwa IUVI.

alcatraz_banner_250x300

15.02.2017
Piasek Raszida
Brandon Sanderson

„Piasek Raszida” to I tom serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” autorstwa światowej sławy pisarza Brandona Sandersona.

„Piasek Raszida” to błyskotliwa, zabawna i pełna wartkiej akcji książka tym razem dla młodszych czytelników! Poznaj świat 13-letniego Alcatraza i tajemniczej organizacji Bibliotekarzy.

Bohater z talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Naprawdę?!

Alcatraz Smedry nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje paczkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Prezent zostaje jednak niemal natychmiast skradziony. To uruchamia lawinę zdarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy walczącej przeciwko Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom zdobyć władzę absolutną. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talent do bycia wyjątkową ofiarą losu…

CAOBCZ_banner_250x300

15.02.2017
Całkiem obcy człowiek
Rebecca Stead

„Całkiem obcy człowiek” Rebecki Stead to niezwykła książka o nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć sposób, by przetrwać w wariackim świecie, gdzie bliscy okazują się obcy, a obcy nagle stają się bardzo bliscy.

„Całkiem obcy człowiek” to niesamowita powieść o miłości i przyjaźni, zaufaniu i zdradzie, chłopakach i dziewczynach…
O nastolatkach, z których każdy usiłuje znaleźć własny sposób, by przetrwać w wariackim świecie, nie łamiąc sobie serca, i nie zwariować.

„Która to prawdziwa ty? Ta, która zrobiła coś okropnego, czy ta, która się przeraziła tym, co zrobiła? I czy jedna może przebaczyć drugiej?” Bridge, Tabitha i Emily znają się od zawsze, ale ten rok testuje ich przyjaźń. Em ma chłopaka (tak jakby), który prosi ją o szczególnego rodzaju zdjęcia. Tab jest młodą feministką i potrafi przejrzeć każdego na wylot, a Bridge z jakiegoś powodu zaczęła nosić kocie uszy i wciąż stara się zrozumieć, dlaczego przeżyła wypadek, którego nie powinna przeżyć. Są najlepszymi przyjaciółkami i kierują się jedną zasadą: nigdy nie kłócić się ze sobą. Czy to pomoże im przetrwać?

Sherm usiłuje zrozumieć, dlaczego ludzie rozstają się po wielu latach małżeństwa i jak to jest przyjaźnić się z dziewczyną, a dla pewniej licealistki Walentynki okażą się najtrudniejszym dniem w życiu. A, i jeszcze Jamie, poważny starszy brat, którego głupi zakład z kumplem kończy się… no, prawie katastrofą.

Źródło: IUVI

Czy znaleźliście coś dla siebie?

English Matters: Focus on Speaking 20/2017

EM_WSTytuł: English Matters:
Focus on Speaking
Numer: 20/2017
Wydawnictwo: Colorful Media

W trakcie nauki języka obcego jedną z barier do pokonania jest mówienie. Wiele osób bardzo dobrze rozumie, co w danym języku się do nich mówi, potrafi poprawnie, gramatycznie pisać, lecz ma opory przed prowadzeniem rozmów. Nowe wydanie specjalne magazynu English Matters zawiera szereg wskazówek, które mogą być pomocne w tym zakresie.

W dziale This and That znajdują się między innymi porady dotyczące sprawiania większego wrażenia podczas rozmowy bądź wystąpienia publicznego. Znajdziecie też siedem zadań związanych z wymową.

Artykuł „UnPolish Your English” z działu People and Lifestyle zawiera rozmowę z doświadczonymi nauczycielami języka angielskiego na temat najczęściej popełnianych przez Polaków błędów podczas nauki. Warto je poznać i zastanowić się nad tym, czy sami ich nie popełniamy.

W tym dziale zainteresował mnie także artykuł „Breaking the Barriers”. Podczas nauki języka obcego napotyka się na wiele przeszkód, czasem związanych z gramatyką, innym razem z wymową i dużą liczbą słówek do nauki. Ważne, aby się nie poddawać, a starać pokonywać trudności. Jest na to kilka sposobów.

Artykuł  „Self-correction – a Magical Way to Master a Foreign Language” z działu Learning dotyczy kontroli popełnianych błędów i stopniowej ich eliminacji. Zawiera wiele wskazówek na temat wyciągania wniosków z ostatnio popełnionych błędów językowych i świadomego ich poprawiania.

Kolejny artykuł z tego działu „Perfecting Your Pronunciation with Smartphone Apps” jak sam tytuł wskazuje dotyczy aplikacji na smartfony, które pomogą w ćwiczeniu wymowy języka angielskiego. Zawsze, w wolnych chwilach można z nich korzystać, przykładowo w drodze do szkoły, czy pracy.

Artykuł „Breaking the Ice” z działu Conversation Matters także dotyczy przełamywania barier, ale tym razem w kontaktach z nowo poznanymi osobami. Wiadomo, że nikt nie chce być źle zrozumiany, nie chce też skompromitować się tym bardziej, gdy nie czuje się jeszcze pewnie pod kątem znajomości języka obcego. Poza wskazówkami w tym zakresie znajdziecie tu także przykładowe dialogi.

W dziale Language znajduje się trzydzieści przydatnych sformułowań, które mogą sprawić, że wasz język angielski będzie brzmiał bardziej naturalnie. Warto je opanować i ćwiczyć, w czym pomocny może się też okazać znajdujący się w magazynie quiz.

Z działem Travel i artykułem „Affordable Language Adventures” możecie wyruszyć w podróż między innymi do Glasgow. Znajdziecie też w nim ranking pięciu krajów, w których w języku angielskim można się swobodnie posługiwać, gdyż jest dobrze znany.

Wydanie specjalne „English Matters: Focus on Speaking” to wiele porad dotyczących nauki poprawnej wymowy i przełamywania barier związanych z mówieniem w języku obcym. Znajdziecie w nim też gotowe rozwiązania, które od razu można wprowadzić w życie a także wiele nowych słówek i zwrotów do nauki. Tradycyjnie redakcja przygotowała połowę artykułów w postaci plików audio do pobrania ze strony internetowej magazynu po podaniu kodu. Na stronie internetowej znajduje się też lista słówek z tego wydania w formie pliku pdf.

„Outliersi” Kimberly McCreight

OutliersiTytuł: Outliersi
Autor: Kimberly McCreight
Seria: Outliersi (tom 1)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 384

Zastanów się przez chwilę nad hipotetyczną sytuacją – dostajesz sms-a od bliskiej osoby o treści „Proszę, pomóż mi”. Niewiele poza tym, żadnego wyjaśnienia. Po pewnym czasie dopiero zaczynają napływać wskazówki, lecz ich treść niedużo pomaga i w dodatku jest też prośba o zachowanie tajemnicy. Co należałoby w takiej sytuacji zrobić? Jak się zachować? Wylie postanawia pomóc przyjaciółce, ale nie jest to takie proste. Zgodnie z wytycznymi ma jej towarzyszyć Jasper, o którym dziewczyna nie ma dobrego zdania. Jakby tego było mało kolejne wiadomości są coraz bardziej niepokojące, a oni z każdym kilometrem coraz bardziej oddalają się od domu. Dlaczego Cassie nie napisała co się wydarzyło? Gdzie się teraz znajduje? W co się znowu wplątała?

„Proszę cię, Wylie, pomóż mi. Strasznie nawaliłam. Musisz po mnie przyjechać. Wysłałam Jaspera, bo ma samochód. Ale potrzebuję przede wszystkim ciebie. W kontakcie.” str. 68

Kimberly McCreight – amerykańska pisarka. Debiutowała powieścią “Zrozumieć Amelię”, za którą była nominowana do nagród: Edgard Award i Alex Award.

W ostatnim czasie miałam szczęście trafiania na książki ciekawe, dobrze napisane, z barwnymi bohaterami i interesującą fabułą. Na takie wrażenia liczyłam, sięgając po ten thriller. Czy słusznie?

Trzeba przyznać, że w książkę szybko się wsiąka. Od pierwszych stron czyta się ją lekko. Chciałabym móc napisać, że równie dobrze jest z zainteresowaniem. Niestety, patrząc na ten aspekt nie jest już tak różowo. Znacznie więcej zainteresowania wzbudziła we mnie pierwsza część książki, a nie jej końcówka. Wolałabym, aby było odwrotnie. Zakończenie faktycznie wzbudza pewne zaskoczenie, ale też w moim przekonaniu jest za mało realne i za bardzo chaotyczne. Mimo że nie spodziewałam się kierunku, w którym wszystko zmierza, to czegoś mi w książce zabrakło. Tego elementu sprawiającego, że napięcie wzrasta stopniowo, aż do kulminacyjnego momentu.

Pomysł na fabułę jest ciekawy. Miałam tylko pewien problem z odbiorem głównej bohaterki i zrozumieniem jej zachowania. Z jednej strony ma swoje problemy, przez dłuższy czas nie wychodzi z domu, nie chodzi do szkoły, by po chwili zawahania i oporów wyruszyć w podróż w nieznane z chłopakiem, o którym nie ma dobrego zdania. Sądzę, że taka sytuacja nie jest realna. Pokonanie takiej bariery nie jest sprawą prostą i nie sądzę, że tak łatwo można sobie z lękiem poradzić. Czuć, ze Wylie jest inna, inaczej odbiera otoczenie, zachowania ludzi, zauważa różne detale, chociaż nie podejrzewałam tego powodów. Postacią lepiej wykreowaną jest Jasper. Okazuje się, że w jego przypadku pierwsze wrażenie bywa mylące. Wylie podczas drogi poznaje go lepiej, co zmienia jej spojrzenie na niektóre wydarzenia.

Fabuła usiana jest różnymi zakrętami. Czasem z pozoru niepowiązane wydarzenia z przeszłości zaczynają nabierać dodatkowego znaczenia. Trudno z początku zrozumieć o co chodzi, ale miałam pewne przeczucia, które się sprawdziły. Wyczuwa się też niebezpieczeństwo, chociaż początkowo nie widać z której strony nadejdzie.

„Outliersi” to książka, która wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony ciekawa fabuła i klimat opowieści, z drugiej mało realne zachowania niektórych postaci i gorsza druga połowa powieści. Całość czyta się szybko, lecz pozostaje pewien niedosyt. Spodziewałam się po tej książce czegoś więcej i może to właśnie było problemem. Otwarte zakończenie sugeruje ciąg dalszy, który być może okaże się bardziej dopracowany. Planuję się o tym przekonać.

„Mroczna materia” Blake Crouch

Czarna_materiaTytuł: Mroczna materia
Autor: Blake Crouch
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 344

Każdy w inny sposób interpretuje słowo szczęście. Dla jednych oznacza osiągnięcia zawodowe, wpływy, władzę, dla innych rodzinę, zdrowie, rozwój osobisty. Zazwyczaj pragnie się tego, czego się nie ma, a nie docenia tego, co jest blisko. W życiu nie ma prostych wyborów. A gdyby tak można było poznać inne drogi i konsekwencje odmiennych decyzji? Jason Dessen prowadzi spokojne, ustabilizowane życie. Ma kochającą rodzinę i pracę, za którą nie przepada. Taki był jego wybór, lecz w jednej chwili ktoś odbiera mu wszystko. Zostaje porwany, obezwładniony i traci przytomność. Przebudzenie jest jak gorzka pigułka do przełknięcia. Żona go nie poznaje, nie ma syna i jego praca też nie wygląda tak samo. Jak to możliwe, że w jednym momencie tak diametralnie odmieniło się jego życie? Czy to jakiś żart?

Intrygujący opis oraz ciekawy tytuł sprawiły, że bardzo chciałam zapoznać się z książką. Pierwsze wrażenie jest czasem mylące, lecz z pewnością nie tym razem.

Lektura przyciąga uwagę od samego początku. Zaczyna się od obrazu zwykłego dnia z życia Jasona. Spokojnego, rutynowego, jednego z wielu. Obraz krótkotrwały, lecz zapadający w pamięci i przedstawiający w jednym kadrze dotychczasowe życie głównego bohatera, jego drobne radości, ale też frustracje. Mężczyzna zupełnie nie spodziewa się tego, co zbliża się nieuchronnie i odbiera mu wszystko. Chwila porwania i to, co po niej następuje jest w pierwszym momencie niezrozumiałe. Brak tu logiki i motywów. W miarę rozwoju opowieści poszczególne elementy zaczynają się komponować, niosąc niepokojącą wizję.

„Wszyscy wędrujemy przez tundrę naszej egzystencji, nadając wartość temu, co bezwartościowe, podczas gdy wszystko, co kochamy i nienawidzimy, wszystko, w co wierzymy, za co zabijamy i umieramy, jest tak nieznaczące, jak wyświetlane na pleksiglasie obrazy.” str. 93

Walorem książki jest dynamiczna akcja usiana różnymi wydarzeniami i pobocznymi wątkami, które mają na celu zmylenie czytelnika, ale też ostatecznie wyostrzenie spojrzenia. Czasem wręcz trudno nadążyć. Za każdym razem mocno zmienia się sceneria i zachowania bohaterów, ich pragnienia, motywy działania, sposób myślenia. Mocne wrażenie wywarło na mnie miejsce zasypane śniegiem, ale też to, w którym rozprzestrzeniała się zaraza. Otoczenie zmienia się często i za każdym razem zastanawiałam się, jak będzie wyglądało kolejne miejsce, do którego trafi Jason oraz jaką ostatecznie podejmie decyzję. Czy odnajdzie drogę do domu i gdzie on będzie się znajdował? Czy odnajdzie pierwiastek, który sprawia, że jest szczęśliwy? Co dla niego oznacza szczęście?

Poza głównym bohaterem, który w tym przypadku jest postacią bardzo rozbudowaną i ukazaną w różnych odsłonach, na plan pierwszy wysuwa się też jego żona Daniela. Autor przedstawia jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby podjęła inne decyzje. Ciekawą postacią jest także Amanda. Dodaje ona kolorystyki opowieści. Silna kobieta, często podejmująca decyzje po męsku, a równocześnie bardzo pomocna i pełna współczucia. Szkoda, że nie dowiedziałam się, w jaki sposób potoczyło się dalej jej życie. Ten punkt został otwarty dla wyobraźni czytelnika tak jak i w pewnym sensie zakończenie, które daje do myślenia, ale nie wyjaśnia wszystkiego.

„Mroczna materia” to intrygująca wizja świata, w którym nie ma rzeczy oczywistych. Pisarz przedstawił siłę nauki i możliwości, które otwiera przed człowiekiem w sposób przemyślany i pomysłowy. Atmosfera jest gęsta i mroczna, wręcz można poczuć jak gdzieś w zakamarkach czai się zagrożenie. Książka dobrze napisana, przy której szybko płynie czas a zarazem interesujące połączenie thrillera i science fiction.

„Był sobie pies” W. Bruce Cameron

Był_sobie_piesTytuł: Był sobie pies
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 392
Data premiery: 15.02.2017

Bailey to niezwykły pies. Z początku był miłym kundelkiem nazywanym Toby. Był szczęśliwy, przynajmniej tak mu się wydawało, lecz w nieoczekiwany sposób jego życie się zakończyło. Jego ostatnie myśli i pragnienia sprawiły, że odrodził się, by zacząć wszystko od nowa. Tym razem jego smutny los się odmienił. Trafił do małego chłopca o imieniu Ethan i u jego boku dożył starości. Mimo wielu zawirowań czuł się kochany i odwzajemniał to uczucie bezwarunkowo. Gdy nadszedł koniec jego dni sądził, że może spokojnie odejść. Jakie było jego zdziwienie, gdy po otwarciu oczu poczuł, że znów jest szczeniakiem. Dlaczego odrodził się ponownie?

To książka, której po prostu nie mogłam sobie odmówić. Zarówno okładka jak i tytuł od razu mnie do niej przyciągnęły. Od wielu lat towarzyszy mi czworonożna przyjaciółka i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Kiedyś przeczytałam piękny wierszyk, którego autorem jest Ryszard Marek Groński. Napisał, że pies jest kawałkiem natury, który zamieszkał z nami w domu. W pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam.

Po książkę sięgnęłam z ciekawością, lecz też pewną dozą niepewności, jak się okazało zupełnie bezpodstawnie. Początek wydaje się całkiem zwyczajny. Świat widziany oczami szczeniaka i jego pierwsze kroki oraz poznawanie otoczenia. Każdy kolejny rozdział to coraz więcej emocji, które w pewnym momencie spadają na czytelnika niespodziewanie, niczym lawina. Już ostatnie chwile Tobego sprawiają, że miłośnikom zwierząt zakręci się łezka w oku, a to dopiero początek. W powieści nie brak zwrotów akcji, różnorodnych wydarzeń, chwil wzruszających i pięknych. Nie sądziłam, że wywrze na mnie aż takie wrażenie. Obraz, który czytelnik widzi nie jest wolny od skaz wywołanych okrucieństwem i bezmyślnością człowieka.

„Co miałem począć? Coś w mojej naturze zmuszało mnie, by być posłusznym wobec ludzi. Zwiesiłem łeb i poszedłem za nim.” str. 96

Świat psich radości i smutków przedstawiony przez autora jest w pełni prawdziwy i sugestywny. Opowiada o nim Bailey i to jeszcze bardziej nadaje mu wyrazu, gdyż uwidacznia jak opacznie można rozumieć zachowanie swojego zwierzaka. Coś, co dla człowieka może być zupełnie oczywiste, dla psa może oznaczać co innego. Jedna niewłaściwa decyzja człowieka może zupełnie odmienić życie psa, gdyż jest całkowicie od niego zależny oraz darzy go bezgranicznym zaufaniem i oddaniem.

Główny bohater, czyli Bailey od razu podbił moje serce. Trudno mi nawet wyrazić, jak wiele emocji wywoływały jego losy. Trzeba też przyznać, że nie byłam w stanie przewidzieć jak ta historia się zakończy. W opowieści oprócz Baileya pojawia się wiele innych postaci. Za każdym razem, gdy się odradza jest w innej rodzinie oraz równie odmiennie kreśli się jego los. Całość spaja niezwykła więź z Ethanem Wśród postaci, które wywołują wiele, chociaż niekoniecznie pozytywnych emocji na początek wysuwa się Todd, lecz nie tylko. Jest też chociażby Victor. Niestety w prawdziwym życiu takich ludzi też nie brakuje.

Autor w ciepły i barwny sposób ukazał także, jak wiele dobrego dla człowieka płynie z relacji z psem, który dodaje otuchy, okazuje przywiązanie i lojalność. Zwierzęta te często też ratują ludziom życie.

„Był sobie pies” to poruszająca delikatne membrany w sercu opowieść wzbudzająca wiele emocji i pełna nadziei. Nie brak w niej też obrazów okrucieństwa i braku odpowiedzialności. Zawiera to wszystko, co przeplata się w życiu i daje obraz tego, w jaki sposób świat może postrzegać pies. Pies, którego życie obraca się wokół człowieka. Czy psy też mają swoje misje do wykonania? Spójrzcie w oczy swojego czworonożnego przyjaciela, a być może w nich znajdziecie odpowiedź. Z niecierpliwością czekam na film, który w lutym będzie można zobaczyć w kinach.

„Cytrynowy sad” Luanne Rice

Cytrynowy_sadTytuł: Cytrynowy sad
Autor: Luanne Rice
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 384

Życie doświadcza ludzi w różnym stopniu. Jednych bardziej boleśnie, innych mniej. Julia czuła się szczęśliwa i spełniona do momentu wypadku, w którym zginął jej mąż oraz córka i chociaż od tego tragicznego wydarzenia minęło pięć lat nic nie jest takie, jak było wcześniej. Kobieta zmieniła się i nie może zaznać spokoju. Bolesne wspomnienia nie dają o sobie zapomnieć. W ramach złapania oddechu wyrusza do wujostwa mieszkającego w Malibu. Tam poznaje Roberto, mężczyznę pracującego w cytrynowym sadzie jej wujka. Okazało się, że on także stracił córkę, zaginęła dokładnie pięć lat wcześniej. Czy to zbieg okoliczności, czy może przeznaczenie? Ich wspólne rozmowy pozwalają nieco ukoić ból i pozytywniej spojrzeć w przyszłość.

Luanne Rice – autorka ponad trzydziestu książek, z których część doczekała się ekranizacji. Jej powieści ukazały się w ponad dwudziestu językach i zyskały miano bestsellerów.

Fabuła wzbudziła moje zainteresowanie już po przeczytaniu opisu, chociaż okazała się znacznie bardziej rozbudowana i zaskakująca niż początkowo sądziłam. Nie czytałam wcześniej książek tej pisarki i muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z jej twórczością okazało się mocno emocjonujące.

Pomysł na fabułę jest życiowy i odnosi się wrażenie, jakby wszystko dotyczyło prawdziwych osób. Autorka bardzo dobrze oddała atmosferę i uczucia bohaterów, dzięki czemu ze zrozumieniem odbiera się ich emocje. Pisarka zwraca uwagę na różne problemy w głównej mierze dotyczące utraty bliskiej osoby, lecz nie tylko. Porusza ważny temat, jakim jest nielegalne przekraczanie granicy między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi i tragediami ludzkimi, które się z tym wiążą. Przybliża ten temat, otwierając oczy na cierpienie, okrucieństwo i nieludzkie warunki, w jakich się to odbywa. W opowieści jest też miejsce na poboczny wątek związany z niespełnioną miłością i samotnością. Wszystko to splata się w emocjonującą i skłaniającą do refleksji lekturę, w której wydarzenia z przeszłości przeplatają się z bieżącymi, dając lepszy obraz sytuacji.

„Przyjeżdżamy po ciała i kości znalezione na pustyni, próbujemy dokonać identyfikacji zwłok na podstawie danych dentystycznych, DNA, a czasami nawet ubrań i przedmiotów znajdujących się przy ciele. A potem informujemy rodziny w Meksyku, jaki los spotkał ich najbliższych. Od sześciuset do tysiąca ofiar rocznie, głównie w ciepłych miesiącach.” str. 182

W całej historii mocną stroną są kreacje bohaterów oraz warstwa psychologiczna. Najbardziej charakterystyczni są główni bohaterowie, czyli Julia i Roberto, ale mocno zaznacza się też kilka innych postaci. Poruszył mnie los Rosy i bardzo byłam ciekawa, czy dziewczynka zostanie odnaleziona i co ją spotkało. Równie ciekawą postacią jest starszy, ekscentryczny mężczyzna o imieniu Lion oraz wątek miłosny z nim związany. Nie wszystkie aspekty związane z tym wątkiem zostały w pełni wyjaśnione i tego mi nieco zabrakło.

W książce mocno widoczne są kontrasty. Nie jest to kolejna, banalna opowieść, a raczej poruszająca i otulająca nadzieją lektura z zaskakującym zakończeniem.

„Cytrynowy sad” to piękne miejsce, w którym dwie doświadczone przez życie osoby odnajdują nieco spokoju i ukojenia. Ich losy wzbudzają smutek, ale też uśmiech i wiele innych, skrajnych emocji. Książka przerosła moje oczekiwania i z pewnością nie zostanie szybko zapomniana. Polecam wszystkim poszukującym poruszającej, refleksyjnej lektury o życiowych zakrętach oraz wpływie utraty bliskich i często z tym związanych wyrzutów sumienia na przyszłość.

English Matters 62/2017

EN_62_2017Tytuł: English Matters
Numer: 62/2017
Wydawnictwo: Colorful Media

Nowy Rok, nowe postanowienia. W moim przypadku jedno pozostało niezmienne – nauka języków obcych. W rozwijaniu języka angielskiego pomocny może okazać się dwumiesięcznik English Matters. Najnowsze wydanie przyciąga zimową okładką i ciekawymi zagadnieniami.

W dziale This and That przeczytacie między innymi o ukrytym znaczeniu niektórych słów oraz poznacie kilka zabawnych cytatów. Spodobał mi się zwłaszcza ten dotyczący pesymistów.

Dział People and Lifestyle rozpoczyna artykuł „Domestic Money Mergers” dotyczący budżetu domowego w związkach. Różne pary i odmienne podejście. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy finanse powinny być wspólne, czy oddzielne. W tych czasach wszystko trochę ewoluowało i żywicielami rodziny nie zawsze są już mężczyźni. Czasem role się odwracają, ale jedno pozostało niezmienne – konflikty dotyczące finansów.

W tym dziale zaciekawiła mnie też rozmowa z poliglotką o jej sposobach na naukę języka obcego. „My Passion for Languages” to interesujący wywiad, z którego wynika, że same kursy nie wystarczą do opanowania języka obcego. Susanna Zaraysky ma swój sposób na naukę i o tym opowiada czytelnikom English Matters. Lepiej można go poznać i sprawdzić przydatność, zaglądając do jej książki „Language is Music”.

Artykuł „Divided Europe” również z działu People and Lifestyle porusza ważny temat – decyzji Wielkiej Brytanii o wyjściu z Unii Europejskiej. Decyzji, która rozbiła naród i nieść spore zmiany. Jakie konsekwencje może przynieść dla pozostałych państw członkowskich?

Artykuł „Big Ben – the Legendary Landmark” z działu Culture, jak tytuł wskazuje dotyczy charakterystycznego i znanego zegara. Skąd wzięła się jego nazwa i jaka jest jego historia? Zajmujący artykuł zawierający wiele ciekawostek i faktów związanych z tym symbolem Londynu.

W dziale Conversation Matters znajdziecie artykuł „Phenomental Phrasal Verbs” a w nim o znaczeniu i sile czasowników złożonych. Znajdują się tu przykłady użycia najpopularniejszych z nich, dotyczących różnych dziedzin życia. Warto je poznać, by ożywić swój język.

Wraz z działem Travel można wyruszyć do Birmingham. W artykule „Birmingham – a Phoenix from the Flames” znajduje się szereg informacji na temat tego miejsca, popularnych dań, kultury i atrakcji turystycznych.

Na zakończenie, w dziale Language znalazłam ciekawy quiz „Rack Your Brain!”.

English Matters 62/2017 spełnił moje oczekiwania, dostarczając po raz kolejny ciekawostek z różnych stron świata. Oscyluje także wokół ważnych tematów, poszerzając wiedzę w danym zakresie i co najważniejsze nowego słownictwa i zwrotów do nauki. Lista słówek z tego numeru w pliku pdf oraz część artykułów w postaci mp3 są do pobrania ze strony internetowej magazynu (do pobrania mp3 niezbędny jest kod podany w czasopiśmie). Zachęcam do poznania omówionych przeze mnie i pozostałych artykułów z tego wydania.