English Matters: Food – Eat to Live, Live to Eat 23/2017

WS_23_2017Tytuł: English Matters: Food –
Eat to Live, Live to Eat
Numer: 23/2017
Wydawnictwo: Colorful Media

Najnowsze wydanie specjalne magazynu English Matters dotyczy jedzenia, o czym możecie się przekonać już patrząc na okładkę, na której jest znany szef kuchni Jamie Oliver. Zajrzyjmy więc do środka.

W dziale This and That możecie poznać nazwy przypraw w języku angielskim oraz przeczytać o upodobaniach kulinarnych Polaków w 2016 roku i na temat ziemniaków.

Obecnie bardzo często poruszany jest temat zdrowego trybu życia, czyli dobrego odżywiania oraz aktywności fizycznej. Można się zagubić wśród wielu informacji na ten temat. Osoby zainteresowane tą tematyką z pewnością zainteresuje artykuł „Superfood, Superpower?” z działu People and Lifestyle.

Kolejny artykuł z tego działu dotyczy gwiazd ekranów telewizyjnych, czyli słynnych szefów kuchni. W artykule „Celebrity Chefs on TV and Online” możecie przeczytać na temat kilku znanych kucharzy, wśród których są: Jamie Oliver, Gordon Ramsay, czy Amelia Freer.

Następny interesujący artykuł z tego działu „Picky Buyers” dotyczy przemyślanych zakupów, zwracania uwagi na okres przydatności, czy składniki odżywcze. Niby nic nowego, a jednak wiele osób o tym zapomina, łapiąc się na różne chwyty reklamowe.

Artykuł „Sex on a Plate” jak można domyślić się po przeczytaniu tytułu dotyczy afrodyzjaków, takich jak chociażby ostrygi.

Pierwszy artykuł z działu Culture, czyli „Britishness Is Served” dotyczy popularnych brytyjskich potraw. Trochę zdziwiło mnie połączenie jajka sadzonego z fasolką i nie tylko.

Dział Conversation Matters to artykuł „Allergy Alert!” a w nim wiele słów i zwrotów, które mogą być bardzo pomocne alergikom.

Dział Travel po raz kolejny mocno zaciekawia, tym razem artykułem „Start the Day Right”. Nie od dziś wiadomo, że śniadanie stanowi podstawowy posiłek dnia. Co na śniadanie jedzą ludzie z różnych krajów? Na temat zwyczajów w Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych, Chinach i Meksyku przeczytacie w tym artykule.

W dziale Leisure, w artykule „Stay Healthy Throughout the Whole Year!” przeczytacie na temat koktajli, które ostatnio stały się bardzo popularne i na temat których pojawia się wiele publikacji.

Na zakończenie artykuł „Awersome Appetizers” z działu Leisure serwuje nam przystawki.

Wydanie specjalne English Matters 23/2017 zaciekawia i wzbudza apetyt licznymi zdjęciami różnych apetycznych potraw. W trakcie lektury można poznać wiele słów i zwrotów związanych z jedzeniem, ale też przeczytać wiele ciekawostek. Połowa artykułów przygotowana jest w formie audio do pobrania ze strony czasopisma (po podaniu kodu) i odsłuchania w wolnej chwili. Trudniejsze wyrazy i zwroty zostały oznaczone i przetłumaczone. Miłej lektury.

„Narratologia” Paweł Tkaczyk

NarratologiaTytuł: Narratologia
Autor: Paweł Tkaczyk
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 160

Słowa mają większą moc niż mogłoby się wydawać. Można się o tym przekonać niemal każdego dnia. Dobry sprzedawca umie właściwie zareklamować towar, by zachęcić do kupna. Dobry pisarz słowami przyciąga do stronic książki. Czy można się tego nauczyć, czy to wrodzona umiejętność? Z pewnością można wzmocnić przekaz, stosując się do różnego rodzaju wskazówek, bazujących na doświadczeniach ludzi zajmujących się zawodowo opowiadaniem historii. W tym może Wam pomóc niniejsza książka.

Paweł Tkaczyk – pracuje opowiadając historie. Bierze udział w licznych konferencjach i prowadzi firmę, której zadaniem jest pomoc klientom w budowaniu marki i wzmocnieniu pozycji na rynku. Prowadzi szkolenia i wykłady. Swoimi doświadczeniami dzieli się też w książkach. Poprzednie publikacje autora to: „Grywalizacja” oraz „Zakamarki marki”.

Wiele osób chciałoby móc bardziej oddziaływać na rzeczywistość, być uważniej słuchanym w szkole, pracy, lepiej przekazywać treść. Często sama forma przekazu stanowi klucz do uniknięcia nieporozumień, konfliktów, czy zanudzania odbiorców. Sposób, w jaki konstruujemy opowieść może wpłynąć na samopoczucie słuchacza, ale też uwagę, z jaką odbiera to, co mówimy. Ludzie pracujący w reklamie, marketingu dobrze o tym wiedzą, ale wiedza taka może pomóc każdemu w codziennym życiu. W książce znajdziecie pewien schemat, który można dostosować do własnych potrzeb i zastosować od razu. Elementy, które można poukładać w różny sposób, ale których użycie wpływa na odbiorcę i bazuje na jego emocjach.

„Jest spora różnica pomiędzy mówieniem a opowiadaniem. I pomimo że mówienie przychodzi nam naturalnie, to opowiadanie niesie za sobą magiczną moc zmieniania rzeczywistości.” str. 7

Książka napisana jest łatwym w odbiorze językiem, ciekawie, odwołując się do wielu przykładów, wplatając różne opowieści. Prosta okładka wyróżnia się na tle innych publikacji, zwraca na siebie uwagę. Jak przedstawia się treść?

Treść przyswaja się bardzo szybko i równocześnie niesie wiele informacji. Myślę, że jest to książka, którą aby dobrze zrozumieć i w pełni zastosować się do rad w niej zawartych należałoby przeczytać nie raz. Można też wracać do niektórych jej fragmentów, by przygotować własną opowieść, bazując na radach autora. Rozdziały są krótkie, ale dążą do konkretnego celu i niosą pewien przekaz.

Jednym z przykładów, który mocno oddziałuje na czytelnika a odniesienia do niego znajdują się w kilku rozdziałach, jest historia Czerwonego Kapturka. Opowieść ta jest znana dzieciom od wielu lat. Nie wiedziałam, że niektóre jej wersje mogą mieć nawet ponad tysiąc lat i tak bardzo różnić się od tej, którą znam. Nabierają zupełnie innego znaczenia.

Z książki dowiedzieć się można o tym, co tak naprawdę stanowi iskrę opowieści, co sprawia, że tak oddziałuje na odbiorcę, co stanowi tak zwany trójkąt opowieści oraz jak bazować na emocjach odbiorców. Czy wiedza ta może pomóc w budowaniu własnych opowieści? Myślę, że tak, lecz aby tak było należy spróbować zastosować się do wskazówek zawartych w publikacji i po prostu ćwiczyć. Nic nie przychodzi samo bez wkładu pracy własnej a pewne umiejętności warto rozwijać.

„Narratologia” to książka dla każdego, kto chce poprawić sposób snucia opowieści tak, by bardziej oddziaływać na odbiorców. Wskazówki w niej zawarte mogą pomóc, ale pewne umiejętności należy wyćwiczyć i nie przyjdzie to samo z siebie tylko po jednokrotnym przeczytaniu książki, tak jak nie schudnie się po przeczytaniu książki o dietach. To warta uwagi publikacja.

„Nie mój jedyny” Melissa Pimentel

Nie_mój_jedynyTytuł: Nie mój jedyny
Autor: Melissa Pimentel
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 360

Ślub w pięknym, majestatycznym zamku to marzenie niejednej kobiety. Siostra Ruby – Piper zamierza je spełnić, w związku z czym zaprasza rodzinę i znajomych na uroczystość do Anglii. Dla Ruby, której życie obraca się głównie wokół pracy, myśl o wyjeździe wydaje się mocno niepokojąca, lecz nie może w takim dniu zawieść siostry. Wie też, że spotka na miejscu Ethana, mężczyznę, który dawniej był całym jej światem i wówczas sądziła, że nic nie jest w stanie tego zmienić. Ich spotkanie po dziesięciu latach może przytłoczyć wspomnieniami. Dlaczego się rozstali? Czy w sercach obojga tli się jeszcze iskierka ich dawnej miłości?

Melissa Pimentel – mieszka w Londynie i pracuje w wydawnictwie. Jej pierwsza książka „Jak znaleźć faceta w wielkim mieście” napisana została na bazie doświadczeń autorki z czasów, gdy nie znała jeszcze męża a swoimi spostrzeżeniami dzieliła się na blogu.

Pierwszej książki pisarki jeszcze nie przeczytałam a do lektury drugiej skłonił mnie opis fabuły i zapowiedź lekkiej, optymistycznej historii. Czy taka się okazała?

Ruby to kobieta, która wyrwała się z rodzinnych stron, by szukać szczęścia w wielkim mieście. Przeprowadzka miała być dla niej spełnieniem pragnienia o dobrej pracy, dostatku, rozwoju kariery. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej skomplikowana, a decyzja o wyjeździe mocno nadszarpnęła jej relacje z najbliższymi. Wyjazd do Anglii na ślub siostry przywołuje wspomnienia i jest jak podróż w przeszłość do czasów, gdy była zupełnie inną osobą. Czy było warto? To jedna z myśli, które przychodzą jej do głowy. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna.

„Po raz drugi w ciągu ostatnich dni byłam sama. I było to wspaniałe uczucie, choć odrobinę wytrącające z równowagi. W Nowym Jorku wszędzie byli ludzie. Na ulicach, w oknach drapaczy chmur, w siłowniach, w windach… wszędzie.” str. 191

W tej książce najmocniej zaznaczają się cztery postacie. Ruby – główna bohaterka, kobieta nieco zagubiona, ale silna równocześnie. Oczywiście Ethan – mężczyzna wzbudzający sympatię. Jego historia zawodowa zaciekawia, a siła, pewność siebie i wrażliwość przyciągają. Trzecią postacią jest Candace – kobieta ubierająca się krzykliwie i wyzywająco, co pozornie może wpłynąć na opinię na jej temat, a tymczasem skrywająca wielkie serce, inteligentna i niosąca wsparcie najbliższym. Jest jeszcze Jefferson, o którym nie będę się rozpisywała, by nie zdradzić Wam za wiele. Bohaterów jest całkiem sporo. Część historii poznajemy przelotnie, inne mocniej związane są z główną bohaterką.

Opowieść zaciekawia, lecz niestety czegoś mi w niej zabrakło. Nie płynie z niej tyle emocji, ile oczekiwałam, chociaż czas spędzony przy lekturze szybko mknie do przodu. Autorka poruszyła ważny temat, jakim jest przeprowadzka młodej osoby do dużego miasta i zderzenie oczekiwań z tym związanych z rzeczywistością. Łatwo się zagubić, zaufać niewłaściwej osobie, popełniać błędy. Trudno przyznać się do porażek nawet, gdy samemu ciężko sobie z nimi poradzić.

Książka zawiera retrospekcje, dzieląc opowieść na bieżące wydarzenia i te z przeszłości. Stopniowo odkrywane są kolejne karty tajemnicy rozstania Ruby i Ethana. Mówi się, że czas goi rany, lecz niestety po niektórych pozostaje blizna, często przypominająca o ich przyczynie.

„Nie mój jedyny” to życiowa powieść, którą miło się czyta, lecz pozostawia pewien niedosyt. Historia Ruby mogłaby być historią niejednej kobiety, a jej poznawanie i odkrywanie tajemnic przeszłości skłania do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia nad zmiennością losu i tym, co w życiu jest najważniejsze.

English Matters 65/2017

EM_65_2017Tytuł: English Matters
Numer: 65/2017
Wydawnictwo: Colorful Media

W ramach rozwijania języka angielskiego sięgnęłam po raz kolejny po pomocny w tym zakresie magazyn English Matters. Co skrywa numer 65?

Zacznijmy od działu People and Lifestyle, a w nim zaciekawia już pierwszy artykuł „Ivanka Trump – the Shadow Princess of Politics”. Znajduje się w nim wiele informacji na temat córki Donalda Trumpa.

Następny artykuł z tego działu, czyli „My Summer Bleisure” dotyczy względnie nowego słowa w języku angielskim i jego znaczenia.

W dziale Culture znajdziecie między innymi artykuł „British Food – Not so Bland Anymore!” a w nim szereg ciekawostek na temat różnych brytyjskich dań i ich pochodzenia. Można przeczytać o popularnych potrawach takich jak chociażby „haggis”, czy „laverbread”. Podczas lektury można zgłodnieć, więc dobrze mieć jakąś przekąskę pod ręką.

Dział Language rozpoczyna artykuł „What’s Your Number” a w nim sporo pomocnych informacji dotyczących liczb i ich użycia oraz miar. Warto je poznać i zapamiętać, gdyż obecne są w naszym życiu każdego dnia i znajomość ich w języku angielskim może być przydatne w wielu sytuacjach.

Artykuł „Summer Party Destinations” z działu Travel zabiera nas w słoneczną podróż do pięknych miejsc takich jak Ibiza, czy Majorka. Miejsc, które słyną z dobrej zabawy, uroczych plaż i błękitnej, krystalicznie czystej wody.

Kolejny dział, czyli Leisure zachęca do lektury artykułem „The Bloody Truth about Blood Suckers”. Dotyczy popularnego serialu „True Blood”, którego powstało już siedem sezonów. Serial powstał na podstawie książek Charlaine Harris i pomimo, że nie są mi znane, tak jak i ich adaptacja to artykuł czyta się bardzo przyjemnie.

Fanów Bruno Marsa zapewne zainteresuje artykuł „Bruno Permanently” z działu Leisure oscylujący wokół jego nowej piosenki „Perm”.

Kolejny numer czasopisma English Matters już za mną i jak zazwyczaj spełnił moje oczekiwania. Ciekawe artykuły przeplatają się z przyciągającymi wzrok zdjęciami. Czas podczas jego lektury mija szybko, a w pamięci pozostają nowe słówka i zwroty. Trudniejsze słowa zostały oznaczone i przetłumaczone a na deser czeka dodatek „On Vocation”. Listę słów z tego wydania a także część artykułów w postaci plików audio znajdziecie do pobrania na stronie magazynu (do plików mp3 wymagany jest kod podany na stronach czasopisma).

„Uwertura” Adrianna Rozbicka

UwerturaTytuł: Uwertura
Autor: Adrianna Rozbicka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 448

Alicję wyróżnia wiele: nietypowy kolor oczu, płomienna barwa włosów, ale przede wszystkim pasja do tańca, która nadaje jej życiu rytm i powoduje szybsze bicie serca. Gdy jest u szczytu formy i wszystko zmierza w dobrym kierunku – jedno tragiczne wydarzenie burzy jej plany. Kontuzja, która zagroziła jej życiu i przerwała karierę taneczną. Lekarze są zgodni: nie powinna tańczyć. Mimo takiej diagnozy i wbrew zaleceniom lekarskim dziewczyna postanawia spróbować swoich sił w rewii. Po raz kolejny natrafia na przeszkody, lecz z innej strony niż mogłaby się spodziewać. Czy Alicja osiągnie cel, który sobie postawiła i zatańczy w rewii? Czy poradzi sobie z kolejnymi kłodami rzucanymi pod nogi przez los?

Adrianna Rozbicka – absolwentka turystyki, nauczycielka jogi. Wykonywała różne zawody, między innymi jako tancerka i choreograf. Teraz napisała swą pierwszą powieść.

Lubię sięgać po debiuty literackie, co już niejednokrotnie zaznaczałam. Dlaczego? Pewnie dlatego, że trudno przewidzieć, co skrywa wnętrze, czy zachwyci, czy wręcz przeciwnie. Estetycznie skomponowana okładka przyciąga wzrok. Opis fabuły także zachęca. Czy treść okazała się równie interesująca, jak oprawa?

Alicję poznajemy w przełomowym momencie jej życia, który nieodwracalnie zmienia jego bieg. Jej kariera zostaje gwałtownie przerwana w najlepszym momencie. Wydarzyło się coś, czego nie była w stanie przewidzieć, ani tym bardziej zapobiec tragedii. Ciężko się podnieść po takim upadku oraz pozytywnie spojrzeć w przyszłość. Główna bohaterka wzbudza sympatię szczególnie z tego powodu, że cały czas idzie do przodu i się nie poddaje. Przeżywa chwile słabości i zwątpienia, co w jej przypadku wcale nie dziwi, ale później ponownie wysoko unosi czoło i walczy dalej o swoje marzenia. Taniec stanowi całe jej życie, bez niego czuje pustkę, dlatego też mimo kontuzji i diagnozy lekarskiej po raz kolejny próbuje swoich sił. Dzięki temu czytelnik może zajrzeć za kulisy, wejść na scenę teatru, poczuć tremę, presję i wysiłek niemal ponad siły. Poczuć można też niestety niezdrową rywalizację, przerost ambicji, zawiść. Wśród wielu negatywnych uczuć przebija się równie wiele pozytywnych, takich jak sympatia, chęć niesienia pomocy, wsparcie w trudnych chwilach, zaufanie, pozytywna energia, optymizm. W tle rozwija się sporo pobocznych wątków związanych z trudnymi relacjami rodzinnymi, toksyczną miłością, poświęceniem rodziny dla kariery.

„Prawdziwy tancerz czuje dźwięk poprzez skórę, który wybrzmiewając, drenuje jego pory aż do kości. Prawdziwy tancerz żyje pojedynczym krokiem, jak gdyby od tego kroku zależało wszystko.” str. 124-125

Książkę czyta się bardzo dobrze i z zainteresowaniem. Autorka lekko snuje opowieść, a jednocześnie zgrabnie zarysowuje scenerię. Czuje się klimat teatru, pasję do tańca, wysiłek wkładany przez każdego uczestnika rewii, choreografa. Jedynie zadziwia fakt, że jednej osobie może się przydarzyć tak wiele nieprzyjemnych sytuacji.  Czasem wydaje się to mniej realne.

Wśród bohaterów mocno zaznacza się kilka postaci. Poza główną bohaterką jest to zdecydowanie Pierre, choreograf. Jego wrażliwość i siła, odwaga by wytrwać przy raz podjętej decyzji oraz demony przeszłości, które go ścigają. Jest też Mateusz, pozytywnie zakręcony, pomocny, zabawny. Postać wydała mi się dosyć schematyczna, ale przyciąga uwagę. Wspomnieć należy także o producentce Izie, kobiecie wzbudzającej wiele negatywnych uczuć, skrywającej się za maską, którą przywdziewa każdego dnia.

„Uwertura” to powieść, która wzbudza multum emocji, porusza i ukazuje teatr z tej drugiej strony, mniej magicznej a bardziej bezwzględnej. Czasem pasja i talent nie wystarczą, by zaistnieć. Ważne, by się nie poddawać i pozytywnie patrzeć przed siebie. Takie nastawienie do życia może zmienić bardzo wiele, dodać sił, energii do walki z przeciwnościami losu. Czy Alicji udało się je pokonać? O tym przeczytajcie sami, ja Was mogę tylko zachęcić do lektury, która wydaje się być idealna na tę porę roku – przecież zawsze jest dobry moment na wyjście do teatru.

Deutsch Aktuell 83/2017

DA_83_2017Tytuł: Deutsch Aktuell
Numer: 83/2017
Wydawnictwo: Colorful Media

Okres letni zazwyczaj nie sprzyja nauce, ale mi często uświadamia jak bardzo przydatna może okazać się znajomość języków obcych. Grunt to systematyczność. Czas więc na lekturę czasopisma Deutsch Aktuell 83/2017. O czym tym razem można w nim przeczytać?

Garść ciekawostek znajdziecie w dziale In der Kürze liegt die Würze, jak chociażby o pewnej dziewięćdziesięcioośmioletniej kobiecie, która udziela lekcji jogi.

Dzieł Leute rozpoczyna artykuł „Hundertwasser” dotyczący życia i twórczości niezwykłego artysty malarza, który zasłynął na całym świecie. Podziw wzbudzają jego prace, ale także ilość języków obcych, których się uczył.

W dziale Kultur zainteresował mnie artykuł „Hochdeutsch und seine Abwandlungen”. Dotyczy on różnych odmian języka niemieckiego, zależnie od regionu. Najwięcej różnic można zauważyć, porównując niektóre wyrażenia z odmianą w Szwajcarii.

Miłośniczki biżuterii, ale nie tylko zainteresować może kolejny artykuł z działu Kultur „Swarowski – Mehr als nur Schmuck”. Tej marki raczej przedstawiać nie trzeba. Czy jesteście ciekawi w jaki sposób powstała firma oraz co sprawiło, że zasłynęła na całym świecie? Jeśli tak, to zachęcam do lektury.

W tym numerze znajdzie się też coś dla miłośników zdrowego trybu życia. Po pierwsze w dziale Gesellschaft artykuł „Die erfolgreichsten Fitness – und Lifestyle–Blogger”. Dotyczy autorki bloga związanego z tą tematyką. Po drugie w dziale Konversation słówka, zwroty i dialogi związane ze sportem i fitnessem a na deser dział Kochecke, czyli „Smoothie Mania”.

Nie mogę zapomnieć o dziale Reise, który zazwyczaj przyciąga moją uwagę. Tym razem w artykule „Bad Blumau” zachęca do podróży do Austrii. Przedstawia miejsca warte odwiedzenia, ciekawostki, atrakcje artystyczne.

Magazyn Deutsch Aktuell 83/2017 warty jest uwagi. Oscyluje wokół ciekawych tematów, dostarcza nowych słówek i zwrotów do nauki, zaciekawia i zachęca do rozwijania języka niemieckiego. Estetyczne, barwne wydanie przyciąga wzrok a tematyka zazwyczaj stanowi niespodziankę. Ponadto ze strony internetowej czasopisma można pobrać niektóre artykuły w formacie mp3 do odsłuchania (po podaniu kodu) oraz listę słówek w pliku pdf.

„Sznurek” Adam Lang

Tytuł: Sznurek
Autor: Adam Lang
Wydawnictwo: Wydawnictwo
Literackie

Rok wydania: 2017
Ilość stron: 324
Data premiery: 17.08.2017

Szczęście nie jest rozdzielane sprawiedliwie. Jedni mają go w nadmiarze, inni doświadczają bardzo rzadko. Krystian należy do tej drugiej grupy i nic nie zapowiada, by coś w tym zakresie mogło się zmienić. Mieszka na wsi na Podlasiu wraz z bratem, który niezmiernie lubi sprawiać mu ból, czy dokuczać. Nie lepiej jest z ojcem i dziadkiem. Nikt nie jest z niego dumny, nikt nie wierzy, że coś w życiu osiągnie. Jego dom to miejsce, w którym okazywanie uczuć jest równoznaczne z okazywaniem słabości. Każdy dzień wygląda podobnie, aż do chwili, gdy poznaje Sonię, piękną dziewczynę z Warszawy. Wszystko nabiera barw i wydaje się możliwe. Niestety okazuje się, że to dziewczyna jego przyjaciela z dzieciństwa. Czy Krystian ma szansę na szczęście u boku wymarzonej dziewczyny? Czy zmieni dotychczasowe życie? Czy wyrwie się z miejsca, które go przytłacza?

„Sonia. Dziewczyna z GDF 27, co nawet Siur wczoraj powiedział. Wyjdzie za mnie i zawsze będziemy razem. A jak będę miał fantazję, to tego tępego jelenia zaproszę na nasze wesele. Ona mnie chce! Taka dziewczyna się na mnie poznała! Doceniła, że jestem… no, fajny po prostu.” str. 149

Przeczytałam poprzednie książki autora i z tym większą ciekawością sięgnęłam po jego najnowszą powieść. Dotychczas największe wrażenie wywarł na mnie debiut literacki autora, czyli „Klucze”, chociaż „Nagrodę pocieszenia” czytało mi się równie przyjemnie. Trzeba przyznać, że pisarz potrafi w lekki, przystępny sposób przedstawić szereg problemów, z którymi borykają się młodzi ludzie. Tematyka jest rozpięta i za każdym razem zastanawiam się na ile to prawdziwe historie, a na ile fikcja literacka. Jaką opowieść autor zaserwował czytelnikom w nowej powieści?

Główny bohater Krystian to młody, zgubiony chłopak przytłoczony szarą rzeczywistością, toksycznymi relacjami z rodziną i znajomymi oraz brakiem perspektyw na zmianę swojego losu. Po co się więc starać? Na co dzień spotyka się z obojętnością i to zazwyczaj w te lepsze dni. Bywają też gorsze, gdy trafia na brata i jego kolegów, którzy zawsze wymyślą coś okrutnego. Pojawienie się Soni w jego życiu jest jak powiew świeżego powietrza w upalny dzień – otwiera oczy i uzmysławia, że wszystko może wyglądać inaczej. Krystian zaczyna wierzyć, że może zasługuje na szczęście i ma szansę na lepsze jutro. Czy to ułuda? Przy Soni nawet znane i kojarzące się negatywnie miejsca nabierają barw i ciepła. Gorzej, że wciąż towarzyszy jej Konrad, jej chłopak.

Autor bardzo dobrze przedstawił bohaterów, scenerię oraz poruszył wiele trudnych tematów, takich jak toksyczne relacje rodzinne, okrucieństwo, brak zrozumienia i pomocy ze strony najbliższych, ucieczka w nałogi, brak perspektyw i celu w życiu, samotność. Pisarz przedstawił realia, które mogą dotyczyć niejednej osoby. Lektura tej powieści uzmysławia także, jak trudno zapomnieć o bolesnej przeszłości, która tkwi w sercu niczym zadra i co rusz o sobie przypomina.

Wydarzenia przedstawione w książce skłaniają do przemyśleń i są niczym ciąg przyczynowo – skutkowy z impetem sunący do celu, którego nie sposób przewidzieć. To nie jest jedna z tych opowieści, w których zakończenie jest z góry znane i bajkowe. W tym wypadku zupełnie mnie zaskoczyło i wywołało wiele emocji. Także podczas lektury jest sporo zakrętów i niespodzianek, tak jak w życiu. Spoiwem jest lekki styl podszyty ironią i sprawiający, że czytelnik czuje się uczestnikiem wydarzeń.

„Sznurek” to kolejna, udana książka pisarza, która pod osłoną lekkości porusza wiele trudnych tematów. Życiowa, dobrze napisana, pełna kontrastów, zawirowań i problemów bliskich młodym ludziom. Miejscami zabawna, miejscami pełna smutku. Okazuje się, że mała wieś na Podlasiu nie jest taka sielankowa, jak mogłoby się wydawać, a słowo „sznurek” nabiera innego znaczenia.

„Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice” Joanna Puchalska

Tytuł: Bo to złe kobiety były.
Intrygantki i diablice
Autor: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Fronda
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 360
Data premiery: 14.08.2017

Walka o władzę, wpływy, korzyści finansowe trwa od niepamiętnych czasów. Intrygi, kłamstwa, manipulacje są domeną, w której niektórzy ludzie czują się niezwykle dobrze. Nie zabrakło wśród nich kobiet, które dzięki urodzie, intrygom i wyrachowaniu potrafiły osiągnąć bardzo wiele zarówno w dawnych czasach, jak i w okresie PRL-u. Teraz możecie poznać historie niektórych z nich.

Joanna Puchalska – absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.  Autorka książek „Dziedziczki Soplicowa”, „Kresowi sarmaci” oraz „Polki, które zadziwiły świat”. Tłumaczka literatury angielskojęzycznej.

Autorka przybliża sylwetki dziesięciu kobiet, wśród których znajdują się: Barbara Giżanka, Barbara Brezianka, Agnieszka Machówna, Maria Teresa Dogrumowa, Zofia Potocka, Karolina Sobańska, Xawera Deybel, Janina Broniewska, Wanda Wasilewska oraz Blanka Kaczorowska. Większość tych nazwisk niewiele mi mówiła, ale po poznaniu ich historii z pewnością je zapamiętam. Opowieści te wzbudzają zdziwienie oraz wiele skrajnych emocji. Trzeba mieć odpowiednie cechy charakteru, by po pierwsze być tak bezwzględnym i nieczułym na cierpienie innych, po drugie tak umiejętnie lawirować, by osiągnąć cel. Czasem zadziwia też fakt, że tak lekko niektórzy potrafią grać na cudzych emocjach, manipulować.

Książkę czyta się z zainteresowaniem, szybko – dzięki zgrabnemu konstruowaniu opowieści, lekkiemu stylowi oraz licznym urozmaiceniom w postaci cytatów oraz ilustracji opartych na źródłach umieszczonych na zakończenie każdego z rozdziałów. Każdy z rozdziałów jest też opowieścią o jednej z dziesięciu kobiet. Wiedza przekazywana na kartach publikacji nie nuży a raczej zachęca do sięgnięcia po kolejne książki o zbliżonej tematyce. Dzieje się tak między innymi z tego powodu, że nie są przekazywane tylko suche fakty, a opowieść jest częściowo zbeletryzowana i umieszczono w niej dialogi. Zostały one dobrze przygotowane i nie ma się wrażenia sztuczności. Wkomponowują się w treść.

W trakcie lektury czasem czytelnik zastanawia się, czy w głębi serca wszystkie z tych kobiet były złe. Autorka nie ocenia każdego ich zachowania, tylko opowiada o ich losach, nakreślając warstwę obyczajowo – polityczną oraz przemiany mające miejsce w opisywanych czasach. To pozwala też na lepsze zrozumienie motywów ich działania. Losy niektórych z opisywanych kobiet się przeplatają, jak chociażby Wandy Wasilewskiej i Janiny Broniewskiej.

Historie przedstawione w publikacji wzbudzają emocje, ukazując trudne, czasem toksyczne relacje, życiowe zawirowania, ból, samotność, ale też zło, bezduszność, okrucieństwo i zawiść. Duże wrażenie na mnie wywarła opowieść o losach Celiny Mickiewiczowej, żony Adama Mickiewicza i roli, jaką w ich życiu odegrała Xawera Deybel.

„Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice” to publikacja poszerzająca wiedzę, skrupulatnie przygotowana, ale równocześnie ciekawa i lekka w odbiorze. Opowieść urozmaicają zgrabnie wkomponowane dialogi oraz ilustracje. Czyta się dobrze i z zainteresowaniem, a jednocześnie w pamięci pozostają losy dziesięciu kobiet, które trwale zapisały się na kartach historii. Kobiet sprytnych, bezwzględnych, którym nie obce były manipulacje i intrygi. Czy jesteście ciekawi ich historii?

„Zła droga” Mikel Santiago

Zła_drogaTytuł: Zła droga
Autor: Mikel Santiago
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 440

Jedna niewłaściwa decyzja może stać się przyczyną lawiny wydarzeń zmieniającej dotychczasowe życie w koszmar. Gdy Chucks, znany rockman pije drinki z kolegą w barze jest szczęśliwy. Skończył nagrywać krążek, chce uczcić zwieńczenie pracy i oczekiwany sukces. Ten wieczór zmieni wszystko, lecz nie w taki sposób, jak planował. Gdy wraca samochodem do domu jest ciemno, a droga nie jest oświetlona. W pewnej chwili widzi mężczyznę, który wbiega wprost pod koła auta. Wszystko dzieje się w ułamku sekundy, nie pomaga hamowanie, nic nie można zrobić. Gdy Chucks wysiada z samochodu mężczyzna jeszcze żyje i mówi coś po francusku. Słowo, które z początku wydaje się nie mieć sensu. Od tego momentu wszystko idzie w złym kierunku, nie tak jak powinno. Kim był mężczyzna? Jak znalazł się w nocy na nieoświetlonej drodze? Co tak naprawdę się wydarzyło?

Mikel Santiago – karierę literacką rozpoczął pisząc opowiadania i nowele oraz umieszczając je na blogu. Szybko zdobył wiernych czytelników. Jego debiut powieściowy to książka „Ostatnia noc w Tremore Beach”, która przyniosła mu dużą popularność. Swój czas dzieli tak, by starczyło go na pisanie, grę na gitarze oraz programowanie.

Debiutu powieściowego autora nie czytałam i jest to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością. Do tego gatunku literackiego długo namawiać mnie nie trzeba tym bardziej, że opis fabuły wydaje się całkiem intrygujący.

Autor rozpoczyna lekturę dynamicznie, od razu potęgując zainteresowanie. Wypadek, który jest czynnikiem zapalnym dalszego rozwoju wydarzeń w gruncie rzeczy zawiera wiele niewiadomych. Każda z nich tworzy niepokojącą całość i sprawia też, że wysuwają się kolejne pytania, na które w pierwszym momencie nie można znaleźć odpowiedzi. Miejsce, w którym rozgrywa się akcja sprawia wrażenie spokojnego, przyjemnego, a ludzie zamieszkujący okolicę wydają się godni zaufania. Sceneria zbyt idealna, skrywająca drugie dno. Przekonuje się o tym Chucks, próbując wyjaśnić sytuację. Z początku zupełnie się nie spodziewałam, w którym kierunku wszystko zmierza. Pisarz zręcznie manewruje między różnymi wątkami, wprowadza chaos i naprowadza na mylne tropy.

„W ciągu niespełna dziesięciu minut spokojny piątkowy ranek zamienił się w koszmar HD, na żywo i w kolorze. I na dodatek to wszystko było łudząco podobne do innego koszmaru high definition sprzed piętnastu lat.” str. 25

Atmosfera pełna jest niedomówień, podejrzeń, co prawda bardziej w pierwszej części książki, niż dalej. Później łatwiej domyślić się przebiegu wydarzeń. Mimo dozy przewidywalności książkę czyta się z uwagą i lekkością. Walorem jest wielowątkowość oraz wplatanie wydarzeń z przeszłości bohaterów, które zmieniają spojrzenie na rozwój sytuacji i mogą wpływać na zmianę punktu widzenia. Co jest prawdą a co urojeniem?

Narratorem opowieści jest Bert Amandale, przyjaciel Chucksa. Co ciekawe jest autorem thrillerów. Z powodu różnych życiowych zawirowań trafia z rodziną do Francji, by tu odnaleźć spokój, do miejsca, które cały ten spokój burzy. Za sprawą wypadku Chucksa, Bert zostaje wciągnięty w jego prywatne śledztwo i stara się pomóc wyjaśnić sytuację, co na szali stawia relacje z najbliższymi. Dzięki takiej narracji opowieść wydaje się realna, przez co też bardziej niepokojąca. Bert i Chucks bardzo dobrze się znają, dlatego też przedstawianie wydarzeń oczami Berta mocniej działa na wyobraźnię.

Wszystko do siebie pasuje: bohaterowie, sceneria, zagadka do rozwiązania. Przeplata się wiele życiowych wątków. Fabuła jest lekko poprowadzona, ale trochę nierówna. Moim zdaniem pierwsza część jest lepsza i bardziej interesująca niż samo zakończenie, ale całość czyta się dobrze i szybo.

Książka „Zła droga” to ciekawy thriller psychologiczny, w którym nie zabrakło realizmu i dobrych kreacji bohaterów. Rozbudowana warstwa psychologiczna, która nie nuży a intryguje oraz wielowątkowość to atuty tej opowieści, tak jak pełna podejrzeń atmosfera i sceneria, w której rozgrywają się wydarzenia.

„Kości Skryby” Brandon Sanderson

Kości_skrybyTytuł: Kości Skryby
Seria: Alcatraz kontra Bibliotekarze (tom 2)
Autor: Brandon Sanderson
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 320

Świat pełen jest niespodzianek, o czym nie raz przekonał się Alcatraz. Mroczni bibliotekarze tylko czekają na potknięcie z jego strony, by uzyskać przewagę i wprowadzić jeszcze większy zamęt. Młody Smedry wyrusza do Biblioteki Aleksandryjskiej, która istnieje mimo mylnych informacji na ten temat. Okazuje się, że wypożyczanie książek i chęć zdobycia wiedzy mogą być bardzo niebezpieczne – można stracić duszę. W podróży towarzyszy mu Bastylia, lecz nie tylko. Poznaje kolejnych członków rodziny. Przyjdzie im zmierzyć się z mrocznymi i bezwzględnymi najemnikami Kości Skryby. Kto wygra tę rozgrywkę? Jakie zagadki skrywa tajemnicza Biblioteka Aleksandryjska?

Lektura pierwszej części serii „Alcatraz kontra Bibliotekarze” („Piasek Raszida”) okazała się przyjemna i pełna przygód. Sądziłam, że wiem czego oczekiwać po tomie drugim i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Kolejna część okazała się lepsza od poprzedniczki, o czym postaram się Was przekonać.

Dla miłośników książek, już sama biblioteka kojarzy się z regałami po brzegi wypełnionymi książkami, a co dopiero Biblioteka Aleksandryjska. Miejsce, w którym gromadzona jest wiedza z każdej dziedziny. Z zewnątrz wygląda niepozornie, ale wewnątrz pełna jest ukrytych przejść, pułapek i mrocznych kustoszy. Łatwo w niej się zatracić i pozostać na zawsze. Jest niczym labirynt, w którym trudno przewidzieć, co czyha za rogiem. To w jej zakamarkach przyjdzie zmierzyć się Alcatrazowi z Kośćmi Skryby. Kto lub co to jest? Tego Wam nie zdradzę, lecz cechuje ich bezwzględność i mrok w sercu oraz olbrzymia siła.

Fabuła po raz kolejny świadczy o bogatej wyobraźni autora. Jest ciekawie i dynamicznie. Cały czas coś nowego się dzieje i na nudę narzekać nie można. Bohaterowie co rusz trafiają na kolejne przeszkody, bądź łamigłówki do rozwikłania. Wynik niektórych jest dosyć zaskakujący. Sceneria, w której rozgrywają się wydarzenia przyciąga klimatem i intryguje. Któż nie chciałby znaleźć się w takim miejscu, pełnym zagadek i wypełnionym książkami. To trochę jak poszukiwanie skarbów, chociaż cel tej wyprawy nie na tym polega. Alcatraz podąża śladami dziadka, równocześnie poszukując ojca, którego jeszcze nie zdążył poznać.

Bohaterowie stanowią oryginalną gromadkę o niebanalnych talentach. Alcatraz ma talent do psucia, o czym można było się przekonać w poprzedniej części, chociaż i w tej bardzo mu się przyda. A co powiecie o talencie do gubienia się? To atrybut jednego z nowych bohaterów. Takie talenty mogą mieć tylko Smedry, a w tej części pojawią się kolejni członkowie tej niesamowitej rodziny.

Alcatraz pod względem charakteru przypomina mi trochę Gregora z serii „Kroniki Podziemia”. Nie chce być bohaterem, ani przywódcą, ale siłą rzeczy wciąż musi mierzyć się z nowymi przeciwnościami losu i często łut szczęścia sprawia, że wychodzi cało z opresji. Postać wzbudza sympatię i z uwagą śledzi się jego los. Sympatię wzbudza też Bastylia, chociaż z pozoru stara się robić wiele by tak nie było. W tej części pojawia się Kaz – bratanek Alcatraza, który wprowadza do opowieści sporo humoru, szczególnie zbiorem faktów dotyczących niskich ludzi. Jest jeszcze Australia, dosyć nieporadna, ale miła.

„To, kim jesteśmy – to znaczy osoba, którą się stajemy przez to, co robimy – co – tak się składa – właściwie wyznacza to, kim jesteśmy – na przykład ja zostałem okulatorem – co jest całkiem fajne – robiąc rzeczy, które robią okulatorzy – a nie to, kim możemy być – jest ważniejsze – zasadniczo – niż to, jak wyglądamy.” str. 194

„Kości Skryby” to intrygująca przygoda rozgrywająca się w klimatycznej scenerii i wypełniona oryginalnymi bohaterami. To wyprawa w ciekawym gronie do niezwykłej, przepastnej i tajemniczej biblioteki. Do tego należy wspomnieć o nietypowej narracji. Alcatraz sam opowiada o swoich przygodach, wtrącając anegdotki wzbudzające uśmiech. Ciekawa jestem, czym autor zaskoczy czytelnika w kolejnym tomie.